Ten dziwny moment, kiedy Carson Clark ma większy dekolt od ciebie

Wiosna w Bydgoszczy przyszła już oficjalnie!

Z amerykańskim atakującym już do końca życia będą kojarzyć nam się dwie rzeczy: szczeniaki i V-necki. No może jeszcze poszukiwania polskiej żony, ale to dzieje się bardziej w naszych głowach, więc zostaniemy przy tym co dzieje się na jego twitterze, a więc szczeniakach i V-neckach.

Saga z V-neckami Carsona Clarka rozpoczęła się tuż po jego przybyciu do Polski, było narzekania na oferty polskich sklepów i polską pogodę, która czyni noszenie koszulek w dekoltem w kształcie litery "V"niemożliwym. Aż wreszcie, wreszcie, wiosna przyszła do Bydgoszczy!

W takim radosnym wydaniu nad filiżanką herbaty atakujący Transferu zaprezentował się w trakcie wywiadu dla portalu VolleyCafe.pl, którego głównym tematem były rozgrywki uniwersyteckie w USA, ścieżki kariery graczy, którzy wybijają się później na arenie międzynarodowej i początki ligi profesjonalnej, o których, jak się okazało, siatkarz wiedział mniej od pani dziennikarki ;)

Carson wspominał również swoje trudne początki w Polsce.

To dopiero mój drugi sezon profesjonalnego grania i właściwie to nie wiem nic! Kiedy wyjeżdżasz ze Stanów, nie masz pojęcia, co możesz negocjować w kontrakcie. W Polsce ludzie kochają siatkówkę. W USA jest zupełnie inaczej. Tak naprawdę to nie mam jeszcze menadżera z prawdziwego zdarzenia. Na szczęście znalazłem człowieka, który o mnie dba  robi wszystko dla mojego dobra. Znajomy, który zorganizował mi przyjazd do Polski jest Serbem. Z Polski znam tylko topowych zawodników, którzy grają w reprezentacji, więc jak przyleciałem do Bydgoszczy to nie znałem kompletnie nikogo. Przyjechałem późno, chyba już po 7 rozegranych kolejkach i mam kontrakt do końca tego sezonu. Miałem też propozycję wyjazdu od Korei, a potem pojawiła się Polska i od razu się zgodziłem.

I co Carson, chyba nie żałujesz, co nie?

A cały wywiad (w którym przewija się również nieunikniony w przypadku Carsona Clarka wątek pogodowy) przeczytać możecie tutaj>>

Więcej o: