A tymczasem w Londynie...

Dzielni i piękni tenisiści kończą sezon......i zbierają nagrody. Albo raczej tenisista zbiera nagrody.

W Londynie trwa właśnie kończący sezon ATP World Tour Finals, w którym występuje tradycyjnie ośmiu najlepszych tenisistów minionego sezonu minus borykający się z kontuzją Andy Murray, dzięki nieobecności którego do turnieju wszedł tylnymi drzwiami Richard Gasquet. Ku radości przynajmniej części ciachoredakcji w Londynie debiutuje też Staś Wawrinka.

Po trzech dniach musimy przyznać, że panowie nie rozpieszczają nas jakimiś zaskakującymi wynikami. Jak na razie w grupie A Rafa wygrał ze swoim rodakiem Davidem Ferrerem (rewanżując się za porażkę sprzed kilku dni w Paryżu) a także ze Stasiem. Staś wygrał za to z Tomasem Berdychem 6:3, 6:7, 6:3, który z kolei wygrał z Ferrerem. I tak oto biedny waleczny David został chłopcem do bicia swojej grupy i stracił szanse na awans do dalszej fazy.

David FerrerDavid Ferrer Fot. Sang Tan AP

W grupie B emocje miał zapewnić mecz Nole z Rogerem, ale...

Novak DjokovićNovak Djoković Fot. Sang Tan AP

...panowie grali ze sobą poprzednio zaledwie w sobotę w półfinale turnieju w Paryżu i chyba nie zdążyli odpocząć. Roger chciał może i zrewanżować się za porażkę z Francji, ale mu nie wyszło. Po festiwalu błędów z obu stron obronną ręką z 3-setowego pojedynku wyszedł znów Serb, wygrywając 6:4, 6:7 (2), 6:2.

Oddajmy głos Mirce, która najlepiej podsumuje, jak to się oglądało:

Novak Djoković

Komplet wyników w grupie B uzupełnił Juan Martin del Potro, który pokonał Richarda Gasqueta 6:7, 6:3, 7:5.

W turnieju deblowym dobrze zaczęli Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, którzy wygrali z pakistańsko-holenderską parą Aisam-ul-Haq Qureshi, Jean-Julien Rojer 6:3, 7:6 (10-8).

Ale że nie samą grą człowiek żyje, więc panowie otrzymali też coroczne nagrody. Tu królował już niepodzielnie Roger - zawsze to jakieś pocieszenie po nieudanym sezonie. I tak Szwajcar został wybrany po raz 11 z rzędu (!)  ulubionym tenisistą wśród fanów (ok... też na niego głosowałyśmy), do tego zgarnął nagrodę Stefana Edberga za dżentelmeńską postawę na korcie i poza nim (po raz 9), którą przyznają sami tenisiści. A jakby tego było mało dostał jeszcze nagrodę za swoją działalność charytatywną w RPA (zaledwie po raz drugi - słabo...).

Od nas proponowałybyśmy jeszcze nagrodę za nienaganną prezencję.

 
Więcej o: