Drogi Bartku Kurku, to nie twoja wina, że przegraliśmy mecz z Bułgarią

Naprawdę nie ma co się zadręczać za te dwie piłki z tie-breaka.

Oglądanie pomeczowych wywiadów z siatkarzami było chyba jeszcze większą traumą od ostatnich sekund meczu. Drżące głosy i łzy w oczach to nie jest to co z polskiej siatkówki lubimy najbardziej, z drugiej strony świadczy o ogromnym zaangażowaniu i sercu zostawionym na boisku, czego podopiecznym Anastasiego na pewno odmówić wczoraj nie można było.

Szczególnie łamiący był wywiad z Bartkiem Kurkiem, który zawiódł w najważniejszym momencie, a jego dotknięcie siatki przy przebiciu piłki przechodzącej  dało rywalom meczbola. Oglądając Bartka przez kamerami Polsatu miałyśmy wrażenie, że zaraz się rozpłacze i przeprosi całą Polskę. Tymczasem powiedział:

Chciałbym bardzo podziękować kolegom, zagrali fantastyczne zawody, za końcówkę tie-breaka winę biorę całkowicie na siebie. Fabian wystawił mi super pipe'a, tę ostatnią piłkę. Ja nie zdążyłem, zostałem na ziemi... Mój duży błąd. Wcześniej piłka przechodząca. Szkoda, że tak zawaliłem pracę całej naszej drużyny. Mieliśmy w tie-breaku okazję, którą... nie chcę powiedzieć, ale dobre zespoły, dobrzy zawodnicy wykorzystują. Ja tak nie zagrałem.

Drogi Bartku, tak dałeś ciała przy tych dwóch piłkach. Ale taka jest siatkówka. Nie zliczymy piłek, które kończyłeś ratując nam skórę i w tym feralnym meczu i w całym turnieju (o wcześniejszych już nie wspominając). Tak na dobrą sprawę, gdyby nie ty, w ogóle moglibyśmy się w tym barażu nie znaleźć. Doceniamy, że zdajesz sobie sprawę z wagi swojej pomyłki, masz prawo czuć się podle, kto nie czułby się podle w takiej sytuacji, ale, drogi Bartku:

TO NIE PRZEZ CIEBIE POLSKA PRZEGRAŁA TE MISTRZOSTWA.

W jednym z Kurkiem można się za to zgodzić. Dziś, podczas ćwierćfinału Niemcy - Bułgaria, ta porażka będzie boleć podwójnie.

Zobacz wideo
Więcej o: