Nie tylko Polaków smuci nieobecność naszych siatkarzy na turnieju finałowym Ligi Światowej

Nigdy nie zgadniecie kto nie może przeboleć tego, że Polski zabraknie w Argentynie. Dobra, powiemy Wam. Trener Bułgarów.

I oto dzisiejszego późnego wieczora wystartuje wreszcie długo przez nas wyczekiwany finał tegorocznych rozgrywek Ligi Światowej. Długo wyczekiwany zanim jeszcze została zaserwowana pierwsza zagrywka fazy interkontynentalnej, bo w najczarniejszych koszmarach nie wyśniłybyśmy wówczas, że obrońców tytułu w nim zabraknie.

Ale dobra, nie ma już co płakać. No chyba, że jesteście Camillo Placim, który bardzo ubolewa nad brakiem biało-czerwonych w decydującej fazie rozgrywek. Trener Bułgarów podzielił się z Przeglądem Sportowym sentymentalną historią z zeszłorocznych finałów w Sofii, gdzie po naszym ostatecznym triumfie nad USA, dostał od trenera Anastasiego podkładkę do pisania, której używał podczas wygranego meczu o złoto. No i niestety w tym roku prezentów nie będzie.

Szkoda, że Polska nie weszła do finału. Przed rokiem w Sofii Andrea Anastasi podarował mi podkładkę do pisania, z której korzystał w meczu finałowym z USA. Nadal trzymam tę pamiątkę. Teraz chcielibyśmy jednak napisać nową historię - opowiada trener bułgarskiej kadry, która pozbawiła nas miejsca w Argentynie.

No to już wiem od kogo w prezencie była ta zielona piłka.

embed
Więcej o: