To oficjalne! Xavi ma żonę!

GRATULUJEMY!!!!

Okej, jesteśmy w szoku i lekko zdezorientowane. O wszem, prasa zapowiadała ten ślub już przed miesiącem , podała dokładny termin, ale czy znacie reprezentanta Hiszpanii który rzeczywiście bierze ślub w dniu przewidywanym przez prasę? No właśnie, a poczciwy Xavi właśnie tak zrobił.

embed

Zgadzała się nie tylko data (piątek, 13 lipca) ale i miejsce - miejscowość Blanes, nieopodal Barcelony, a konkretnie tamtejsze ogrody botaniczne Marimurta. Ba! Zgadzała się nawet Panna Młoda, urocza Nuria Cunillera która, dokładnie rok po tym jak wyśledziłyśmy ją w bikini u boku Xaviego, została jego żoną. To się nazywa dobre tempo, prawda?

embed
embed

Patrzymy na ogromny promienisty uśmiech na twarzy rozgrywającego Barcy, który nie pojawiał się na jego twarzy ani kiedy tulił Villę, ani kiedy tulił Puchar Świata, więc piłkarz chyba naprawdę cieszy się, że z wyborem partnerki życiowej czekał tak długo, by wyczekać na Nurię. Samej Nurii, zresztą, uśmiech również nie schodził z twarzy i jeśli dodamy do tego piękną suknię (trochę z tym tiulem u dołu przesadzono, ale i tak nam się podoba) i prosty garnitur Xaviego, mamy parę jak z obrazka, bądź katalogu ślubnego. Aż naprawdę przyjemnie patrzeć.

embed
embed
embed

Oczywiście goście byli tylko odrobinę mniej rozchwytywani przez paparazzi od nowożeńców. Pojawili się gromadnie koledzy z FC Barcelony i Pepe Reina - pod muszkami, pod krawatami, wyglądając naprawdę elegancko i jednocześnie hot w promieniach hiszpańskiego słońca. Wszyscy również (oprócz Busiego i Jordiego Alby!!!) pojawili się w towarzystwie swoich partnerek w najróżniejszych kreacjach, z których naszymi faworytkami ostatecznie zostały chyba te Antonelli i iniestowej Anny.

embed
embed
embed
embed
embed
embed
embed

A teraz drogie dziewczęta czas na wisienkę na torcie zwanym "ślubne kreacje". Daniella ekhm..przeszła samą siebie w kategorii "kontrowersyjne sukienki", bądź "stroje odpowiednie na okazję zwaną ślubem". Zapięte pasy? Odłożone napoje? Gotowe? Voila!

embed
embed

Chyba nawet darujemy sobie złośliwe komentarze, bo a) miałyśmy ją lubić jako matkę Lii, b) sam widok jest tutaj chyba najbardziej przykrym komentarzem z możliwych.

Z rzeczy odrobinę smutnych i jeszcze bardziej zaskakujących, nie wszyscy koledzy towarzyszyli Xaviemu w tym wielkim dniu. Nie pojawiła się Piqueira, zaginął w akcji sam kapitan Puyol ze swoją Vanessą, a także najlepszy, niebarceloński przyjaciel Pana Młodego - Iker - wybrał opalanie na Seszelach.

A Parze Młodej jeszcze raz gratulujemy i życzymy szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia. Bawcie się dobrze na podróży poślubnej i pracujcie nad kontynuacją Barca Baby Boom, bo wraz z odejściem Villi średnia pociech na jednego piłkarza Barcy nieco zmalała i trzeba koniecznie to nadrobić.

embed
Więcej o: