Neymar pozuje, strzyże i strzela

No co? Że za dużo na raz? Dziewczęta, przecież status pierwszej gwiazdy brazylijskiej piłki zobowiązuje.

To zaczynamy od pozowania, które oczywiście jest elementem sesji zdjęciowej, a ta z kolei jest efektem współpracy z Neymara z marką numer 2843574. Po Mentosach (tak, czekamy z niecierpliwością na reklamę/plakaty/cokolwiek) Brazylijczyk postanowił nieco zmienić branżę i swoją twarzą firmować kolekcję ubrań  "The Rock & Soda by NJR".

Produkty domu mody zostały nie tylko przymierzone przez niego na potrzeby fotek promocyjnych, ale podobno Neymar miał czynny udział w procesie projektowania poszczególnych elementów, które... mają odzwierciedlać jego osobowość. No to zobaczmy...

embed

Aż boimy się zapytać jaką część jego osobowości wyrażają te białe spodnie.

Co teraz? Ach, tak, strzyżenie, tak, dobrze się domyślacie, strzyżenie - jak fryzjer, profesjonalną golarką i z profesjonalnie skupionym wzorkiem. Można bowiem zarabiać 250 tysięcy euro, można mieć do dyspozycji setki wypasionych fryzjerów na terenie Rio de Janeiro, ale Neymar wlasnoręcznie strzygący ci głowę, to coś co zdarza się tylko raz w życiu. Jak Lucas Moura mógł nie skorzystać? No jak?

embed

No i ostatnie, ale jednocześnie też najważniejsze, czyli strzelanie. Jeżeli po meczu z Japonią barcelońscy włodarze mogli z uśmiechami poklepywać się po plecach mrucząc "dobry interes z tym Neymarem zrobiliśmy, panowie" to po wczorajszym pojedynku Brazylii z Meksykiem prawdopodobnie otworzyli kilka butelek sangrii pijąc na zmianę swoje zdrowie i zdrowie Neymara.

Co takiego się wydarzyło? Ano, był gol, cudnej urody gol z woleja, była też asysta, ale nie byle jaka asysta, ale taka polegająca na przedryblowaniu tryliarda Meksykanów i koronkowym podaniu do Jo. No i była też fantastyczna gra, której nie przyćmił nawet David "mam złamany nos, z którego tryska krew jak z fontanny, ale będę kontynuował grę" Luiz.

 
 
Więcej o: