Tymczasem Arsenal kupuje sobie bramkarza

No dobra, dziewczęta, to która teraz tym dwóm o tym powie?

Wojtuś nam tutaj beztrosko bawi się na weselach, ginie w czasoprzestrzeni na bliżej nieokreślony czas , a pod jego nieobecność w biurach na Emirates Stadium ważą się prawdopodobnie jego losy w nadchodzącym sezonie. O ile jednak Wojtuś powinien się odrobinę zmartwić, o tyle Łukasz Fabiański teraz, już, zaraz zadzwonić do swojego managera, by zaczął rozglądać się za jakimś ładnym miastem z sympatycznym klubem sportowym. Nie mówimy tego ze złośliwości, ale z czystego pragmatyzmu.

Nie zwlekając jednak dłużej, czas ogłosić powód tego całego zamieszania, a powód ma na imię Julio Cesar. Tak, ten Cesar, z paszportem brazylijskim i długimi latami wyginania się w bramce Interu Mediolan. Ostatnio (od roku) wyginał się jednak w bramce Queens Park Rangers i najwyraźniej to właśnie spowodowało, że wpadł w oku Arsene Wengerowi (taaa, też myślałyśmy, że jemu wpadają w oko tylko U-21, ale who cares).

Co prawda podpisu na kontrakcie wiążącym go z Kanonierami 33-latek nie złożył, ale donoszą o nim zgodnie wszystkie angielskie media, od plotkarskich po te całkiem poważne. Obecnie pytaniem nie jest to, czy do transferu dojdzie, ale kiedy zostanie ogłoszony - przed, czy może po Pucharze Konfederacji, w którym jako gospodarz występuje Brazylia? Prawdopodobnie wszystko wyjaśni się na dniach.

embed

Oddajemy więc głos kibickom Arsenalu - cieszycie się, czy raczej martwicie razem z Wojtkiem?

Więcej o: