Leo, what are you doing? Leo, STAHP!

Kiedy cały świat przyglądał się zmaganiom na Wembley, Leo przyodział się w bieliznę od D&G i rozkraczył przed obiektywem.

A może właśnie skorzystanie z momentu nieuwagi całego świata było to kluczowe, bowiem w innym wypadku na pewno znalazłby się ktoś, ktoś z głową na karku, kto wtargnąłby do studia fotograficznego (aka miejsca zbrodni) i odrobinę w klimacie ślubnego melodramatu krzyknął "STOP! NIE ZGADZAM SIĘ!!!". Na przykład my. I nie musiałybyśmy teraz spędzać całości poniedziałkowe poranku i części popołudnia na kręceniu z niedowierzaniem głową przed monitorem.

Chyba duet włoskich projektantów rozochocił się po ostatniej sesji zdjęciowej z udziałem Argentyńczyka. Owszem, była ładna, estetyczna i w garniturach, ale zamiast pozostać w tej estetyce, zwiedzeni pewnością siebie i odkrytym na nową potencjałem modela w Messim, D&G poszli o krok dalej, a właściwie to poszli na całość.

Leo został zaproszony, by zapozować do albumu fotograficznego promującego kolekcję, która wejdzie do sprzedaży w sklepach D&G od czerwca i ma prezentować Argentyńczyka jako twarz nowej kampanii i twarz całej marki w ogóle. Póki co prezentuje go w białych majtkach i płaszczach godnych rosyjskiej zimy - tak, tragikomizm jest immanentnym elementem tej sesji. A zresztą, o samych zdjęciach już nie będziemy się rozwodzić. Weźcie głęboki oddech i zobaczcie same

embed
embed
embed
embed
embed
embed
embed

Cóż możemy powiedzieć? Może czas, żeby wszyscy projektanci i fotografowie tego świata wreszcie zrozumieli, że nie każdy jest Cristiano Ronaldo z seksualnością Cristiano Ronaldo i nie każdemu rozkraczanie się przed obiektywem w samej bieliźnie wychodzi na dobre. A Leo, cóż, Leo, wiemy, że etap "brzydkie kaczątko z dziecięcą twarzą i nieświeżymi włosami" masz już za sobą, ba! potwierdzamy, że się wyrobiłeś i to bardzo się wyrobiłeś, ale kaman! różańce i naoliwione klaty to jednak wciąż nie twoja bajka i nie wiemy czy kiedykolwiek nią będzie. Amen.

embed
Więcej o: