Fernando Alonso ma kłopoty z policją

Wszystko przez porywczość Hiszpana / natrętność paparazzi. I tylko Daszy nam tak strasznie szkoda.

Jeśli wierzyć doniesieniom, do incydentu doszło, gdy Fernando wracał do hotelu z randki z Daszą. Wydawałoby nam się, że to, że życie osobiste Fernando cieszy się wyjątkową popularnością w Hiszpanii nie powinno kierowcy jakoś specjalnie zaskakiwać. Niemniej Fernando musiał być jednak zaskoczony, bo nie wytrzymał, gdy pewien paparazzo próbował zrobić mu zdjęcie.

Świadkowie podobno są, czekamy więc na ich relacje z wypiekami na twarzy. Na razie wiemy, że wściekły Alonso miał roztrzaskać wart 6000 euro aparat niejakiego Martina, który całą sprawę zgłosił już na policję, podsumowując:

"Zobaczymy, czy dzięki tej skardze nauczy się mieć trochę więcej szacunku dla prasy".

Paparazzi = prasa, serio?

No ale ok... Choć nasz różowy portal żyje zdjęciami robionymi przez Martina i jego kolegów, to jednak możemy zrozumieć, że czasem niektórzy woleliby zachować życie osobiste dla siebie. Niemniej jednak Fernando chyba troszkę się zapomniał w swoim gniewie i egoistycznie nie uwzględnił potrzeb biednej Daszy. Szczerze żal nam dziewczyny, bo przez porywczość swojego partnera straciła niewątpliwą szansę na lans. Ojej...

Więcej o: