Okazuje się, że znajomość Andrzeja Wrony z Robertem Lewandowskim sięga zdecydowanie dalej niż to zdjęcie

Nie było to zresztą szczególnie trudne do wydedukowania, ale nie powiecie, że nie ciekawią Was początki tej pięknej przyjaźni polskiego sportu.

Opowieści o Robercie Lewandowskim przyćmiewają nawet wcale nie mniej ciekawe historie transferowe z Miguelem Falaską na skype'ie w tle, ale zdecydowana większość rozmowy Przeglądu Sportowego z siatkarzem (bo do niej się odwołujemy) dotyczą napastnika reprezentacji Polski i wyprawy Wrony do Dortmundu.

Ale obiecałyśmy Wam początki znajomości, to proszę bardzo:

Jesteśmy z tego samego rocznika, obaj z Warszawy. Znam jego siostrę Milenę, która grała w siatkówkę w zespole Politechniki, jego mama zresztą też uprawiała siatkówkę. To właśnie Milena przedstawiła mnie Robertowi, a my złapaliśmy wspólny język.- opowiada siatkarz.

Bardzo możliwe, że Robert już wkrótce zrewanżuje się koledze i zobaczy Andrzeja w akcji. To zresztą miało już miejsce, siatkarz wspomina, że Lewandowski wybrał się ze swoją Anią na mecz Delecty w Pucharze Challenge w Moers, a teraz być może uda mu się wpaść na mecz Polska - Brazylia w Lidze Światowej. Bo, jak się okazuje, z Roberta całkiem oddany kibic siatkówki jest.

Jest całkiem nieźle zorientowany, bo w trakcie sezonu pisaliśmy sporo SMS-ów. Ja jestem na bieżąco z Bundesligą, a on z PlusLigą. Wie naprawdę sporo.

A cały wywiad, którego lekturę gorąco Wam polecamy, przeczytać możecie tutaj>>>

Więcej o: