Robert Lewandowski kontuzjowany. Nie zagra z Realem?

Złe wieści dla fanów Bundesligi: szanse na niemiecki finał Ligi Mistrzów nigdy nie były chyba jakieś szczególnie duże, ale właśnie stały się całkiem małe.

Robert doznał kontuzji uda w sobotnim meczu Borussii z FSV Mainz (strzelił w nim też gola), a dziś Bild podaje hiobową wieść, że uraz jest na tyle poważny, iż najprawdopodobniej wyeliminuje polskiego napastnika z jutrzejszego meczu z Realem.

Kontuzja odniesiona podczas starcia ze Stefanem Bellem nie wyglądała jakoś szczególnie groźnie, Lewy dograł mecz, ale teraz okazuje się, że mogło to mieć nienajlepsze konsekwencje - udo mocno spuchło i pod znakiem zapytania stoi występ przeciw Realowi.

- Mam nadzieję, że przejdzie mi do czasu środowego meczu - powiedział Polak w rozmowie z Bildem, my więc również mamy taką nadzieję, bo choć nie jest tak, że kibicujemy Borussii (a na pewno nie wszystkie z nas - jak zwykle jesteśmy podzielone), to przecież zależy nam na najlepszym sportowym widowisku, a bez Roberta szanse na takowe mocno maleją.

Tak więc z całych sił ściskamy kciuki za wydobrzenie Roberta. Możemy nawet pookłądać go lodem, pomasować czy coś. Dla dobra sportu, oczywiście.

Robert doznał kontuzji uda w sobotnim meczu Borussii z FSV Mainz (strzelił w nim też gola), a dziś Bild podaje hiobową wieść, że uraz jest na tyle poważny, iż najprawdopodobniej wyeliminuje polskiego napastnika z jutrzejszego meczu z Realem.

Kontuzja odniesiona podczas starcia ze Stefanem Bellem nie wyglądała jakoś szczególnie groźnie, Lewy dograł mecz, ale teraz okazuje się, że mogło to mieć nienajlepsze konsekwencje - udo mocno spuchło i pod znakiem zapytania stoi występ przeciw Realowi.

- Mam nadzieję, że przejdzie mi do czasu środowego meczu -

powiedział Polak w rozmowie z Bildem, my więc również mamy taką nadzieję, bo choć nie jest tak, że kibicujemy Borussii (a na pewno nie wszystkie z nas - jak zwykle jesteśmy podzielone), to przecież zależy nam na najlepszym sportowym widowisku, a bez Roberta szanse na takowe mocno maleją. Tak więc z całych sił ściskamy kciuki za wydobrzenie Roberta. Możemy nawet pookładać go lodem, pomasować czy coś. Dla dobra sportu, oczywiście.

Więcej o: