Z archiwum H: dumni tatusiowie, kiełkujące bromanse i słifocie w towarzystwie psów

Póki ligomistrzowe szaleństwo na chwile ucichło możemy na powrót udawać, że sceneria słitfoci to sprawa wagi państwowej i traktować nieprzemyślaną zmianę fryzury jako zamach stanu. Czyli wszystko (choć na chwilę) wraca do normalności.

*** Zaczynamy od fotek trochę w stylu vintage, ale zważywszy na to, że w chwili ich oglądania (przed jakimiś 10 dniami) byłyśmy niezwykle przejęte i zapisałyśmy sobie je w ulubionych z dopiskiem "porozmawiajmy o nowej fryzurze Davida", naprawdę musimy Wam je pokazać i... o niej (tej fryzurze) porozmawiać. W kilku losowo-wybranych ujęciach prezentuje się ona tak:

embed
embed
embed

Nie, nie i jeszcze raz nie, David. Za krótko z boków, za długie "baczki" i co ta zgrzewka żelu robi na środku twojej głowy tworząc wariację na temat (dawno dawno temu słynnej w murach naszej podstawówki) fryzury "kolce". Bądź użyjmy ostatecznego argumentu "Leo na pewno się to nie spodobało". Wiemy to.

*** Leo na pewno nie spodobałoby się też, że ostatnio bardzo często "bujasz się" z innym kolegą z drużyny, ale odkąd Pedro i w Barcelonie i w La Roja jest specjalistą od goli superhipermegaważnych i ratujących skórę - nie będziemy Cię osądząć.

Nawet jeśli po pólfinale z PSG wrzucasz szatnianą słitfocią, gdzie nie tylko ciasno obejmujesz Pedro swoim prawym ramieniem, ale też komplementujesz go epitetami "Grande!" w opisie.

embed

Pedro długo nie pozostawał dłużny, i kiedy tylko nadarzyła się stosowna okazja, czyli kiedy opuścili szatnię i udali się na uroczystą kolację na Camp Nou, nie pozwolił nawet Davidowi tknąć jego groszku z talerza, bo już trzeba było zrobić słitofcię. Dobra, dobra, skoro już musicie to wiedzieć, to za tamte "Grande!" zrewanżował się "Super Crack!", czyż to nie ładnie z jego strony?

embed

P.S. Nigdy jeszcze nie piłyśmy coca-coli z kieliszka, ale po tym zdjęciu koniecznie musimy spróbować.

*** Trochę zmieniamy dekoracje i przechodzimy do naszej ulubionej "Modnej Pary". Okazuje się, że już dawno odpuściła sobie potajemne schadzki po sekretnych zaułkach Madrytu i zwyczajnie przeszła do otwartego "lansowania się" przy okazji każdej kolacji czy innego wypadu. Na szczęście obyło się bez wielkich modowych kontrowersji - skórzana czerwona mini Pilar została w domu, a Sergio też jakoś spokojniej podszedł do tematu trendsettera. Ufff.

embed
embed
embed

*** Z ciekawostek odnośnie tej pani w panterce: Pilar ma swojego bloga ! Wszystkiego dowiedziałyśmy się z notki docze i szczerze mówiąc lekko zadrżałyśmy z przerażenia. Połączenie "WAG łapiąca swoje 5 minut" i "blog szerzący treści na cały świat" nie wróży nic dobrego... ale o dziwo byłyśmy pozytywnie zaskoczone. Typowe modowe stylizacje, szafiarskie sesje, no wiecie, żadne wybitne dzieło sztuki, ale też nie "o-boże-sergio-ramos-jest-moim-chłopakiem-i-patrzcie-jak-mamy-cudowne-życie.blogspot.com".

embed
embed

Ufff po raz drugi.

*** Sergio póki co zostaje robienie fotek na użytek nie tyle swój własny, co swojego Twittera, gdzie tradycyjnie zasypuje nas najróżniejszym słitfociami. Na przykład takimi jak ta, gdzie przedstawia nam psa o symbolicznym imieniu "Afryka", którego nazwał tak na cześć triumfu Hiszpanii na MŚ i do którego prążkowanej sierści tuli się z okazji 1000 dni, które minęły od tego wydarzenia.

embed

To nie koniec pieskiej miłości Sergio (czyżby dla nich porzucił konie?). W minionym tygodniu tulił się (i to jeszcze mocniej) do innych czworonogów. Te na szczęście wyglądają nieco bardziej uroczo i zdecydowanie nie mają wzroku, który mówi, że zjadłyby fotografa na podwieczorek. Dlatego może, że są to dwa owczarki kaukaskie i to w pierwszych tygodniach swojego życia. "Awww" jest tutaj zdecydowanie na miejscu.

embed

No i co prawda urodziny obchodził już dobre dwa tygodnie temu, ale jako, że nasze archiwum miało nieplanowaną przerwę, nie zdążyłyśmy jeszcze się z Wami podzielić fotkami tortu, jaki został mu sprezentowany przez rodzinę. Istne dzieło sztuki.

embed
embed

P.S. Nie patrzcie tak na te balony-delfiny i wieńce kwiatowe - ponoć całe przyjęcie było wyprawiane w klimacie hawajskim!

*** Ktoś coś wspomniał o urodzinach? W minionym tygodniu miałyśmy też inną jubilatkę, choć zdecydowanie młodszą - Valeria, córka Andresa obchodziła swoje drugie urodziny, o czym jej tata nie omieszkał poinformować nas na swoim facebooku. I uwaga... do stosownej informacji dołączył pamiątkowe zdjęcie, na którym widnieje cała szczęśliwa rodzinka w symbolicznym geście

embed

Oj, Andres, Andres, rozumiemy, że tu o liczbę 2 się rozchodziło, ale Valeria to już duża dziewczynka, czas nauczyć ją pokazywania kciuków.

*** Temat "ukochane córeczki tatusiów" przenosi nas z kolei do głównej bohaterki minionych dni - Lii Fabregas. W tekście o jej narodzinach padło takie zdanie: "Przypominając sobie jego twitterową obsesję na punkcie jeszcze wtedy nienarodzonej Lii boimy się, co się dzieje z Cześkiem teraz". Odpowiedź dostałyśmy już kilka minut później, a wyglądała ona (gotowe? siedzicie? przygotowane na maraton "Awww"?) tak:

embed

I jakby to jeszcze nie wystarczyło nam do całkowitego rozpłynięcia się w roszkoszy, to Fabs dodał podpis "Witaj na świecie moja mała księżniczko, Lio! #dumnytatuś" Tak, dokładnie tak, z tagiem #dumnytatuś włącznie.

embed

*** Żeby zakończyć maraton "awww", który zapewne trwa teraz przed waszymi monitorami, potrzeba czegoś szokującego i wprawiającego w ogromną konsternację. Och, tak się składa, że mamy coś idealnego na taką okazję. Javi, kochanie, pozwól tu na chwilkę i pokaż dziewczętom, jak podróżowałeś do Turynu na mecz Ligi Mistrzów i w jaki gadżet przyodziałeś swoją przystojną twarz.

embed

Javi Martinez w okularach!!! Javi Martinez w okularach?!?!?! Nie możemy się zdecydować czy hot czy creppy. Na razie pozostaje nam stan permanentnego szoku. Ale przynajmniej chłopak się obciął.

P.S. Puyol kończy dzisiaj 35 lat, a my z tej okazji a) przyłączamy się do wszystkich wzruszających życzeń, jakie zapewne płyną teraz z fejsbuko-twitterów jego kolegów b) życzymy długich lat żelaznego zdrowia i sukcesów piłkarskich, c) i silnych nerwów też. Grając z Pique w parze stoperów tego Carles będzie potrzebował najbardziej.

embed
embed

Sto różowych lat!

Więcej o: