Z archiwum H: twitterowe rewolucje, obiadki z WAGs i niemowlaki na dłoni

Mamy nadzieję, że tym ostatnim nie sprowadzimy na państwa Meburak-Pique jakichś interwencji obrońców praw dziecka, ale to wszystko tylko w imię dobra Milana i jego spokojnego dzieciństwa.

*** "Dzień dobry" mówi Wam na wejściu Sergio, a właściwie to jego twitter, który w minionych dnia przeszedł historyczną przemianę - pojawił się tam język angielski! I to nie gościnnie przy okazji tytułu ballady B. Adamsa, ale na stae, gdyż teraz każdy post pojawia się w dwóch wersjach językowych - hiszpańskiej i angielskiej właśnie. Cóż, albo to chęć podbicia rynków światowych, albo po prostu współadministratorem został Iker aka mistrz google translatora, któremu nudzi się na L4.

embed

Ale to nie koniec nowości na ramosowym koncie, bo zaserwował nam również świeżutkie zdjęcie profilowe, które najprawdopodobniej wyprowadziło Andresita z równowagi pięć razy bardziej niż wynik meczu na Camp Nou. No bo Helołłł!! Król kciuka jest tylko jeden i nikt nie będzie sobie z tej pozy nagle swojej firmowej robił!

embed

Nam się mimo wszystko fotka podoba, nie ma kontrowersji odzieżowych, jest sympatyczny uśmiech. Jak jeszcze udamy, że nie ma tego złotego zegarka, sygnetów i różańca to będzie już w ogóle klasa.

*** Poza tym, niby to focia profilowa, ale większe zamieszanie w naszych szeregach i tak wywołała ta zwykła, rutynowa z serii "takie tam z obiadu", która ostatnio w wypadku Sergio zamienia się w serię "takie tam z obiadu i z Pilar".

embed

Cóż, jej obecność u boku Hiszpana chyba nie jest taka bardzo tymczasowa, jak to tabloidy zapowiadały, a panna Rubio całkiem się tam rozgościła. Jakkolwiek niewiarygodnie by to nie brzmiało: naprawdę nie mamy nic przeciwko. Zawsze mogło być u tego boku Sergio nieco gorzej, prawda?

*** Okazuje się jednak, że Pilar nie była jedyną WAG, która załapała się na rodzinny obiad w zeszłym tygodniu. Halo halo Daniella? A właściwie "halo halo przyspawany do twarzy Fabregasa profilu Danielli"?

embed

Może się biedna Lady D. bała, że jak namiętnym obcałowywaniem czesiowego lica nie zaznaczy charakteru ich relacji, to w tym rodzinnym gronie będzie wyglądać jak ciocia u boku swojego ukochanego siostrzeńca.

embed

Udajcie, że tego nie słyszałyście, przecież miałyśmy lubić Daniellę.

*** Zwłaszcza, że jak wskazuje jej rosnący z dnia na dzień brzuch - narodziny Lii nadchodzą wielkimi krokami. Powiedziałybyśmy, że nie może już się doczekać, ale chyba bardziej doczekać się nie może sam Fabregas, który, sądząc z jego niezbyt szczęśliwej miny, jest już nieco zmęczony tymi nocnymi bieganinami po ogórki i czekoladę.

embed
embed
embed

*** A skoro już przy tematach prorodzinnych jesteśmy, to medialna kwarantanna Milana dawno minęła, a rodzice bez większych konspiracji zwyczajnie udają się czy to na spacery, czy to do parku i podają swoje dziecię mediom jak na dłoni. Dosłownie.

embed
embed
embed

Hmmmm rozumiemy, że Geri ma duże silne dłonie, może nawet całkiem wygodne, ale a) nigdy nie widziałyśmy go w roli bramkarza więc nie wiemy jak u niego z stabilnością "chwytu", b) nie jesteśmy może jakąś supernianią, czy coś, ale czy to na pewno odpowiedni sposób do trzymania bezbronnych niemowlaków?

UPDATE: Ufff, na szczęście nosidełko też czasem wchodzi w użycie.

embed
embed

*** Na rozładowanie napięcia, to co tygryski w czasie sezonu ligowego lubią najbardziej, czyli? Miłość hiszpańsko-hiszpańska ponad klubowymi barwami, która jest wylewnie okazywana w zaciszu stadionowych tuneli i w skradzionych tam w pośpiechu przytulankach. Te poniżej podpatrzone przed?po?w przerwie? szlagieru Chelsea-Manchester City w miniony weekend.

embed
embed
embed
embed

Małe wzruszonko jest.

A apropos jeszcze tulącego się tam u góry Torresa, to mamy całkiem HOT NEWSA. Otóż, jak tumblr długi i szeroki chodzi plotka, że jego małżonka Olalla spodziewa się kolejnego, trzeciego dziecka! Dacie wiarę? Oficjalnych potwierdzeń, celebrowania goli (jakich goli?) poprzez ssanie kciuka brak, ale chodząca słodycz o imieniu Leo Torres każe nam żywić płonną nadzieję, że plotka okaże się prawdą.

embed

*** Tymczasem drugi pan z Chelsea tulący się tam u góry świętuje pierwszy sukces swojego konta na facebooku - pierwszy milion wiernych fanów. Z tej podniosłej okazji nagrał nawet filmik z podziękowaniami, na którym jest jeszcze bardziej uroczy niż zwykle, a to już zakrawa o przestępstwo.

 

Awwww.... widziałyście? Jest "dziękuję"! Czujemy się lekko wzruszone.

Ale "Awww" radzimy jeszcze zachować, bo na swoim instagramie (ha, Iker, myślałeś, że jesteś tam jedyny!) urządził nam małą podróż do przeszłości i wrzucił zdjęcie z rodzinnego albumu, gdzie w wieku na oko lat czterech w całej rozkoszy loczków na głowie i białych ogrodniczek na sobie, pozuje w ramionach starszej siostry.

embed

I jak tutaj nie rozpłynąć się z rozkoszy?

*** Skoro już rozpędziłyśmy się tak z newsami o Hiszpanach z Premier League, to nie wypada nie zajrzeć nam do tych z Bundesligi, a raczej tego jednego rodzynka. Tym bardziej, że hiszpański piłkarz dumnie dzierżący łopatę w ręce, zwarty i gotowy do odśnieżania swojej posesji to nie jest zjawisko jakie widuje się na co dzień, a Javi takim obrazkiem u siebie na twitterze się chwali i tym najszerszym uśmiechem w La Roja trochę też.

embed

Ale grzywkę to mógłby chłopak trochę podciąć i zresztą całość włosów również - nie dało się oglądać pucharowego meczu Bayernu, tak nas rozpraszała ta jego wymknięta spod kontroli czupryna.

embed

*** I już zupełnie na koniec, słitfocia, którą obwołałybyśmy Słitfocią Tygodnia jeśli miałybyśmy tutaj taki ranking, albo podsumowały słowami "klasa sama w sobie", gdybyśmy nie używały ich już tryliard razy wcześniej w kontekście Xabiego Alonso, czyli "Taki tam wieczorny chillout na Camp Nou, a tak w ogóle to fajne mam buty?"

embed

P.S. Rzucimy tylko jedno hasło "Iniesta" i będzie wiadomo o co chodzi.

embed

To z pomeczowego odpoczynku (ostatnio był fotel, to teraz tak dla odmiany kanapa) po ostatniej kolejce PD z Sevillą FC. Sergio, patrz, ucz się i notuj. Może kiedyś Andres mianuje cię swoim giermkiem.

Więcej o: