Liga Europy: Liverpool i Atletico odpadają, Chelsea awansuje, a Luis Suarez znów jest niegrzeczny

Przy czym "niegrzeczny" to bardzo łagodny wobec Suareza eufemizm, "łagodny eufemizm" zaś jest haniebną tautologią, ale już nic na to nie poradzimy. A Liga Europejska ma dla nas kilka nieoczekiwanych rozstrzygnięć.

Niespodzianka nr 1: odpadnięcie Atletico

Obrońca tytułu, wicelider Primera Division, zdobywca Superpucharu Europy i faworyt tych rozgrywek odpada w 1/16. I to jak odpada! Najpierw przegrawszy U SIEBIE 0:2 z Rubinem Kazań po festiwalu bezradności ofensywnej, później strzela wprawdzie bramkę na wyjeździe, ale tylko jedną (Falcao w 84.) i nie potrafi "wykończyć" rywala grającego w dziesiątkę. Musimy przyznać, że jesteśmy nieco zdziwione, chociaż ten Rubin to potrafi czasem zaskoczyć. Pamiętacie, jak kilka lat temu wygrał w LM z Barceloną?

Niespodzianka nr 2: odpadnięcie Liverpoolu

Chociaż, czy to aż taka niespodzianka? Liverpool pogrążony jest w kryzysie głębokim jak błękit oczu Jensona Buttona, a Zenit Sankt-Petersburg, który wyrzucił Czerwonych za burtę europejskich rozgrywek to zespół ambitny i wzmocniony wielomilionowymi transferami. Więc niespodzianki może i nie ma, ale smuteczek jest.

Reuters

Z tym, że nie możemy być tak po prostu melancholijnie smutne z powodu Liverpoolu, albowiem brzydki postępek Luisa Suareza zasługuje na najwyższą naganę. Urugwajczyk strzelił wprawdzie dwa gole, dając swojej drużynie szansę na awans (dla Liverpoolu strzelił także Allen, a dla Zenitu Hulk), ale wszystko to blednie w obliczu faktu, że przeszedł się po plecach rywala - Tomasa Hubocana:

Niespodzianka nr 3: Chelsea męczy się ze Spartą

Chelsea, czyli pierwszy zwycięzca Ligi Mistrzów w historii, który w następnej edycji odpadł w fazie grupowej, awansowała wprawdzie do 1/8, ale kosztowało to jej kibiców sporo nerwów. W pierwszym meczu, w Pradze trzeba było baaaaardzo długo czekać na jedynego i zwycięskiego gola Oscara, w rewanżu na Stamford Bridge też dopiero 90. minuta przyniosła rozstrzygnięcie po bramce Edena Hazarda na 1:1, bowiem Chelsea przegrywała ze Spartą od 17. minuty.

embed

Poza tym, z drużyn które bardzo lubimy awansował Tottenham, choć tym razem bez czarów Garetha Bale'a, awansował także Ludo Obraniak ze swoim Bordeaux i Dariusz Dudka z Levante. Odpadli zaś Arkadiusz Milik z Bayerem i Artur Sobiech z Hannoverem 96.

W 1/8 finału najciekawiej zapowiada się chyba mecz Tottenhamu z Intererm (który w dwumeczu rozniósł CFR Cluj aż 5:0). Komu będziecie kibicować w dalszych rundach LE?

PS. Patrzcie! Torres znów zrobił "na Torresa"!

Więcej o: