Jerzyk funduje nam nocny horror i zdobywa wieczną sławę

Wiedziałyśmy, że mecz ze słynącym z solidności Somdevem Devermanem nie będzie łatwy, ale czegoś takiego się jednak nie spodziewałyśmy.

A wiecie, że początkowo nic tego horroru nie zapowiadało? Jerzyk zaczął do przełamania i w głowie zaświtała nam radosna myśli, że się wyśpimy. Na krótko, bo gdy już w przy pierwszej nadarzającej się okazji swoje podanie utracił, straciłyśmy nadzieję.

Pierwszy set był bardzo wyrównany, obaj tenisiści utrzymywali swoje podania do końca. Hindus imponował spokojem, prawie nie popełniał błędów, ale nic więcej dobrego nie można o nim szczególnie powiedzieć. Polak za to starał się grać agresywnie, ale chyba zbyt agresywnie. W sumie przez cały mecz miałyśmy przekonanie, że on sam ze sobą może ten mecz przegrać, bo rywal jest jednak sporo słabszy. No i ku naszej rozpaczy dokładnie to się działo.

Pierwszego seta musiał rozstrzygać tie-break. Jerzyk zaczął bardzo źle, Deverman prowadził już 5:1, ale wtedy Polak się przebudził, dogonił, zaczęli grać na przewagi. Przy stanie 8:9 Jerzyk miał piłkę setową, Deverman posłał piłkę (tak nam się przynajmniej wydaje) minimalnie w aut, ale sędziowie przyznali mu punkt. Na korcie Polaka nie było systemu do challenge'owania i... no same zobaczcie. To wideo będzie dziś sportowym hitem na całym świecie, Jerzyk pewnie właśnie załatwił sobie uwagę sponsorów ;)

 

Ok. To jest trochę niekulturalne i na korcie nie powinno się tak zachowywać, ale nie będziemy rzucać kamieniami. Nie w sytuacji, gdy mamy takie guilty pleasure z oglądania tego po raz dwudziesty.

Ale wróćmy do meczu - ostatecznie Jerzyk przegrał tego seta do 10, w głowie mu się zagotowało i następnego przegrał szybciej - 3:6. Trzeba było wziąć się w garść i na szczęście Polakowi udało się to w samą porę. Poskromił nerwy, wyeliminował błędy i ten mecz zaczął wyglądać tak, jak powinien. Jerzyk szybko odrobił straty wygrywając 6:1 i 6:0.

Wydawało się, że ostatni set będzie podobny, ale niestety zmęczenie i jakiś wredny pęcherz sprawiły, że prowadząc 5:2 dał się przełamać. Deverman wyrównał partię, ale na szczęście na więcej nie było go tego wieczoru stać i przegrał dwa następne gemy. Ostatecznie Jerzyk triumfował około 5:30 naszego czasu 5:7, 3:6, 6:1, 6:0, 7:5. BRAWO!

W następnej rundzie czeka go bardzo ciężka przeprawa i trochę się martwimy, czy zdąży się zregenerować. W III rundzie już czeka Nicolas Almagro.

Dużo spokojniej i bez większych problemów w III rundzie zameldowała się Isia, która postanowiła kontynuować tradycję nietracenia setów w 2013 roku i wygrała z Iriną-Camelią Begu 6:3, 6:3. Jej następną rundę będziemy obserwować z ciężkim sercem, bo Polka zagra z inną z naszych tenisowych ulubienic wśród pań - Heather Watson.

Awans do III rundy wczorajszego wieczoru wywalczyli między innymi Tomasz Berdych, Venus Williams, Maria Szarapowa (która znów wygrała 6:0, 6:0!), David Ferrer, Stanislas Wawrinka i Kei Nishikori. Zauważyłyśmy też jedną sporą niespodziankę. Jie Zheng wyeliminowała faworytkę gospodarzy rozstawioną z nr 9 Samantę Stosur.

A już za kilka chwil swój mecz z Ryanem Harrisonem zagra Novak Djoković, więc pędźcie przed Eurosport!

Więcej o: