Z archiwum H: wycieczki do Londynu, słitfocie z choinką i uroczyste noworoczne postanowienia

Kartki z kalendarza mogą się zmieniać, szampany wybuchać, a życie Hiszpanów dalej trwa w swojej niezniszczalnej rutynie. Zapraszamy na pierwsze wydanie Z Archiwum H w 2013 roku!

*** Skoro już mamy ten cały 2013 to zaczynamy od takiego mini (a może raczej maxi) postanowienia noworocznego, które brzmi, Uwaga, uwaga, zapnijcie pasy... polubić Daniellę! Tak, możecie się śmiać, możecie spadać z krzeseł, albo wykrzykiwać "nie macie tak silnej woli!", "to już bardziej uwierzymy w Ikera zamykającego swojego fejsa!", ale... przecież teraz się śmiejemy jak to kiedyś mogłyśmy hejtować Shakirę, może za rok podobnie będzie z mamą małej Lei?

Krok pierwszy już teraz. I zamierzamy Wam pokazać zdjęcie pani Semaan, które wrzuciła na swojego twittera w okresie przedświątecznym, jak to przy choince spędza "great time" z Czesiem i dwójką ich wspólnych przyjaciół.

Instagram

No, no, nawet jest cień uśmiechu. Mówiłyśmy, że to nie będzie takie trudne. Nawet Fabregas jakoś tak zupełnie inaczej niż zwykle wygląda u jej boku na leciutko rozpromienionego.

Krok drugi. Zdjęcie drugie. Stopień trudności wzrasta, powstrzymać noże przed otwieraniem czegoś w kieszeni już nie będzie tak prosto. Bo jest ogrzewanie się w blasku matki najsłynniejszego dziecka futbolu, bo jest karkołomna poza "tak akurat sobie włosy przeczesywałam jak ktoś pstryknął zdjęcie" no i Daniella Face też niestety powróciła.

Instagram

Ale postanowienie noworoczne, to postanowienie noworoczne. Milczymy jak zaklęte. Nawet o sukience się nie wypowiemy. Nada, nic.

*** Z naszej wzorowej postawy zadowolony byłby zapewne Andresito, tak jak zadowolony był w minionym tygodniu z licznego udziału swoich fanów konkursie organizowanym przez swoją własną winiarnię. Pierwszy kciuk w 2013 roku? Voila!

embed

*** Tymczasem przechodzimy do Davida, bo ostatnio wspominałyśmy o nim w kontekście domniemanego wypożyczenia do Swansea , a chcemy ten fakt szybko zepchnąć w niepamięć. Zwłaszcza, że jak głoszą hiszpańskie media na czele z Mundo Deportivo, Villuś nigdzie tej zimy ruszać się nie zamierza, a powód jest znacznie bardziej prozaiczny niż walka o powrót do składu czy chęć gry naprawy swojego związku z Messim, a mianowicie... termin porodu małżonki. Patrcia wydać na świat pierwszego Davida Juniora ma w styczniu, więc uroczy mąż chce jej oszczędzić trudów i zamieszania związanego z przeprowadzką w tym okresie.

embed

Nam w to graj, zwłaszcza, że w Wigilię przypomniał nam za co tak bardzo go kochamy. Za wzruszająco naiwne przekonanie, że w koszuli kratkę i podziurawionych jeansach (w obojętnie jakim zestawieniu) wygląda jak Mister Camp Nou 2012 i za ten firmowy delikatny uśmiech znad przecinka. Przy okazji zaprezentował nam swoją siostrę, którą tulił w objęciach przy obowiązkowej choince.

embed

*** Jeśli tak dalej pójdzie, to zaczniemy doszukiwać się pod jego dresem bramkarskim wystających skrzydełek, albo oskarżymy o wymazywanie na słitofciach aureoli nad głową. Tak, Iker znowu pokazywał swoje wielkie, różowe serce i wraz z Andresem Iniestą wziął udział w charytatywnej kampanii banku BBVA współpracującego z hiszpańskim Czerwonym Krzyżem - "Twoja pomoc liczy się podwójnie".

Tak jak uwielbiamy ic słitfocie, tak jesteśmy dumne, że kiedy przychodzi co do czego potrafię też swój wizerunek wykorzystać w słusznej sprawie. Nasi kochani chłopcy.

embed

*** A skoro już o wykorzystywaniu wizerunku, cała drużyna (a przynajmniej ci z niej, którzy nie mają wartego miliardy kontraktu z Nike) wzięła udział w tradycyjnej bożonarodzeniowo-sylwestrowej sesji dla producentów koszulek La Roja, czyli Adidasa. Tradycyjnie były więc kieliszki szampana, błyszczące prezenty, noworoczne gwizdki. Nietradycyjnie był Xabi w wersji "Awww" uśmiechnięty od ucha do ucha i obdarowany podarunkami po pachy.

embed
embed

Ale nawet ten świąteczny nastrój nie pomoże. Wciąż nie lubimy tych strojów. Lamówki po nocach nam się śnią.

*** Czas jednak na trochę spamu odnośnie potomka Fabrique. Geri swoje trzy grosze (i to w wielkim stylu) dorzucił pamiętnego 28 grudnia , Czesiu nieco skromniej, bo wciąż pozostał w stylistyce modowej i przedstawił nam na Twitterze kolejny element z garderoby małej Lei, która w podpisie pod zdjęciem jednak okazała się Lią. Okej, też ładnie.

A tym elementem jest przerozkoszny śliniaczek w barwach Barcy z domieszką różu, na którym napis głosi (jak mniemamy ze swojej zerowej znajomości katalońskiego) "jestem cule".

.

Coś nam się wydaje, że ktoś tu będzie rozpieszczoną córeczką tatusia.

*** Na koniec jeszcze trochę nowości, ze słitfociarskiego życia Ikera. Na pocieszenie po ostatnich wydarzeniach w jego życiu sportowym i korzystając ze świątecznej przerwy w rozgrywkach udał się wraz ze swoją ukochaną Sarą do dalekiego Londynu. Słitoci z tamtejszymi sztandarowymi symbolami zabraknąć nie mogło.

embed
embed

Iker, wiemy że ty z modą kochacie się dość ciężką miłością, ale ten czerwony daszek to mógłbyś jednak sobie do zimowej kurtki darować. Oj Sara, Sara widzisz i nie grzmisz...

Więcej o: