Z archiwum H: niemowlęce wyprawki, spóźnione przyjęcia i wojna na choinki

Czasami mamy wrażenie, że nasze życie jest tak nudne w porównaniu z tym co się dzieje u hiszpańskich byczków w zaledwie tydzień.

*** Co prawda to nie jest jeszcze nasze Świąteczne Wydanie Specjalne (czekajcie na nie już w poniedziałek od rana!), ale i tak nie da się uniknąć bożonarodzeniowych akcentów. Pamiętacie te prastare czasy, kiedy jeszcze Fabs grał w Arsenalu i jedynym jego kontaktem z Pique i Puyolem było spamowanie na fejsie, więc z okazji Świąt wszyscy panowie z Moc Moc Trio urządzili sobie słitfociarską wojnę na choinki ? Otóż sytuacja poniekąd w tym roku się powtórzyła. Pierwszy do ataku ruszył Pique, który zamieścił zdjęcie tego oto stylowego drzewka utrzymanego w klimacie ciepłego złota, dodając podpis "Nasza choinka".

embed

Na odpowiedź Cesca nie trzeba było długo czekać, ba, wystarczyło zaledwie parę godzin jakie zapewne potrzeba na wyciągniecie choinki z piwnicy, skombinowanie ozdób i zagonienie Danielli do sprawdzania, czy wszystkie żaróweczki w lampkach działają. I voila! Na jego Instagramie pojawił się ten oto obrazek.

embed

Urzekła nas artystyczna wizja Czesia, jednak to stadko aniołów u podnóża drzewka jest odrobinę creepy. Chyba jednak punkt w tej rywalizacji przyznamy Geriemu, zwłaszcza, że Carles w tym roku się wyłamał (brak partnerki do współpracy?) i swojej kandydatury na Twitterze nie umieścił.

*** Ale słitfociarska rywalizacja pomiędzy Pique i Fabregasem nie toczy się, jak się okazuje, tylko i wyłącznie froncie choinek. Święta jak wiadomo są co roku, a pierwszy potomek na świat przychodzi tylko raz. Kiedy więc ten pierwszy przed dwoma tygodniami zaatakował nas zdjęciem USG małego Ulicito, ten drugi głowił się czym to może odpowiedzieć. Odpowiedział we wtorek zdjęciem różowych śpioszków, różowych niemowlęcych body i różowych bluzeczek, czyli jak to skomentował: "Jej pierwsze ubranka"

embed

Z jednej strony awwww, z drugiej... dziewczęta, zarezerwujcie sobie wolne parę godzin w okolicach lutego - coś czujemy, że jak tak dalej pójdzie to będziemy oglądać pierwszy w historii Twittera poród na żywo. Albo dwa.

Dopełniając jeszcze tylko formalności i wzbijając naszą zazdrość o miejsce zamieszkania Cesca na poziom Mount Everestu, oto co również przed paroma dniami pojawiło się na jego Instagramie: "Opalanie w środku grudnia. Nie ma źle."

embed

Bardzo, bardzo, pokrzepiający obrazek, gdy u nas na dworze jest jakieś minus tryliard stopni, a ja marznę w trzech swetrach i pod kocem. I zdecydowanie jest źle.

P.S. Fajne dresy.

*** Ale jedziemy dalej, bo tu się ważne rzeczy dzieją. Iker co prawda całkowicie nie rezygnuje ze słitfociarstwa, ale póki co świat kciuków i molestowania kolegów zostawia na inną okazję, a teraz wszystkie swoje siły i przestrzeni reklamową na fejsowej tablicy poświęca na promowanie Meczu Nadziei. Jest to mecz charytatywny, który odbędzie się w Pałacu Sportu w Madrycie już w niedzielę, a weźmie w nim udział mnóstwo gwiazd sportu od Fernando Hierro po Rubena de la Reda, Emilio Butraugeno, Alberto Contadora, Fernando Morientesa i wielu, wielu innych, których możecie zobaczyć tutaj:

Sam organizator dwoi się i troi, by mecz był jak największym sukcesem - swoje zdjęcie profilowe i zdjęcie w tle zamienił na plakaty promujące , od tygodni używa twarzy i ciał swoich kolegów do darmowej reklamy....

embed
embed
embed

I chyba skutecznie, bo jak wczoraj za pomocą tego rozkosznego zdjęcia poinformował na fejsie, udało się wyprzedać wszystkie wejściówki i Pałac Sportu będzie tego dnia pełen!

embed

A my po raz kolejny jesteśmy wzruszone dobrym serduchem naszego kapitana i gdyby tylko od Madrytu nie dzieliły nas tysiące kilometrów, to pojawiłybyśmy się na tym meczu i to w pierwszym rzędzie.

*** Tymczasem Xabi z okazji paru dni wolnego przed Świętami wziął się za nadrabianie zaległości towarzyskich, Co tam, że dzień jego urodzin przypadał kalendarzowo na 25 listopada, Pan Idealny może sobie pozwolić na to, żeby świętowanie odłożyć w czasie o całe trzy tygodnie i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

W minionym tygodniu zaprosił więc grupkę swoich najbliższych przyjaciół z szatni Realu (ze swoimi nierozłącznymi Albiolem i Arbeloą na czele, jednak bez Sergio, co jednak nas trochę rozczarowuje;( ) i udali się wszyscy do jednej z jego ulubionych restauracji - Julián de Tolosa. Według informacji świadków rozkoszowali się tam swoim towarzystwem i jedzeniem przez całe cztery godziny.

embed
embed

Zwróćcie uwagę na stylowy płaszcz Mr Perfecta. Tylko on może ubrać coś takiego i nie wyglądać jak dziesięciolatek idący do szkoły w deszczowy poranek. Klasa sama w sobie.

*** Z Madrytu udajemy się do Londynu, bo plotka głosi, że pewnemu kieszonkowemu Hiszpanowi tak spodobało się niedawne pozowanie dla GQ , że postanowił częściej zdobić okładki innych magazynów. Tym razem oglądamy Matę na takowej dodatku specjalnego do hiszpańskiej Marki - "Marca Estilo", gdzie promuje ekskluzywne zegarki marki IWC współpracującej z Laureus Fundation, której Hiszpan jest ambasadorem.

Co do sesji, to oczywiście, znowu zaprzężono go w banalną stylistykę angielskich golfów i "The Times", ale (pomijając creepy gest wynurzania się z budki telefonicznej) całkiem przecież mu ona służy.

embed
embed
embed

Och, zabawa w młodszego brata Xabiego całkiem dobrze mu wychodzi. Czas się już na stałe przyzwyczaić  że malutki Mata jest może wciąż malutki, ale za to jest też HOT. Ten zarost, golfiki, sweterki, refleksyjne spojrzenia w oldskulowych wnętrzach...

embed

Z uroczych ciekawostek z cyklu: "może i wyglądam jak półbóg, ale i tak jestem normalnym człowiekiem" w załączonym do sesji wywiadzie, w którym oczywiście nie mogło zabraknąć tematu zegarków, Juan wyznaje, że ma problemy z punktualnością  więc przyspiesza swój zwykle o parę minut, by spróbować tym punktualnym być. Adorable.

*** A skoro zaczęłyśmy świątecznym akcentem, to i podobnym zakończymy. Pamiętacie jak bodajże we wtorek Sergio zrobił nam dzień próbując łamanym hiszpańskim złożyć życzenia w imieniu fundacji Realu Madryt .  Cóż, okazuje się, że zamiast śmiać się powinnyśmy go podziwiać, że w przeciwieństwie do swojego kolegi i kapitana nie poszedł na łatwiznę.

Bo Iker na fejsie sobie może po angielsku zasuwać, jak ma google translatora otwartego w sąsiedniej karcie, ale jak przychodzi co do czego i trzeba bazować tylko na swoich umieję tnościach, to tchórzy, idzie na łatwiznę i trzyma się bezpiecznej przestrzeni swojego rodzimego języka.

Ach, Iker, Iker, rozczarowałeś nas. Ale wszystko tak pięknie nadrabiasz tym swoim ikerowym, uroczym, bezpretensjonalnym uśmiechem. A tutaj hiszpańskojęzyczna wersja Sergio:

Od razu widać na twarzy ten luz i brak dyskomfortu. Ale i tak jesteśmy fankami tej pierwszej.

Więcej o: