No i polecieli! Nasi chłopcy błysnęli formą w kwalifikacjach przed Engelbergiem

Ok. Wiemy, że kwalifikacje to nie konkurs i nie ma co się przedwcześnie podniecać, ale szczerze mówiąc mało nas to obchodzi, czekałyśmy prawie cały ponury miesiąc na pierwsze promienie zimowego słońca nad naszą kadrą, więc odtańczymy teraz taniec radości.

6 Polaków w jutrzejszym konkursie, trzech w pierwszej dziesiątce kwalifikacji, Kamil Stoch na czwartym miejscu - to są powody do zacierania rąk. Zwłaszcza skoki Kamila, który przecież zawodził tak bardzo, że aż zdecydowano się zamiast na konkurs do Soczi, wysłać go na treningi do Ramsau.

Treningi, które zdecydowanie podziałały. Kamil wygrał serię treningową, a w kwalifikacjach skoczył solidne 127,5 metra. Wygrał Peter Prevc, który skoczył 131,5. To może nie jest jeszcze szczyt naszych marzeń, ale zdecydowanie to jest to miejsce, z którego spodziewamy się, że nasz lider zaatakuje miejsca, które wszystkich zadowolą - okolice pierwszej szóstki.

Równie dobrze bo na siódmym miejscu wylądował Maciek Kot (128 metrów), a dziesiąty był Klimek Murańka (122,5). I to też nas cieszy, bo Klimek przed tygodniem dwukrotnie był drugi w konkursach Puchar Kontynentalnego w Ałmatach i fajnie, że trenerzy zauważyli, że warto dać mu szansę w pierwszym składzie.

Pozostała trójka już tak nie szalała, ale zrobiła to, co do nich należało. Piotrek Żyła był 28, Dawid Kubacki 32, a Krzysiek Miętus 37. I oczywiście wszystkich zobaczymy jutro o 13.45.

A żeby radości było jeszcze więcej, najdłuższy skok dnia oddał nasz ulubiony Norweg Tom Hilde, który co prawda nie musiał, ale skoczył - 140 metrów! Coś nam mówi, że czeka nas wspaniały konkurs.

Więcej o: