Formułowe podsumowania: GP USA

Ręka do góry, kto jeszcze po wczorajszej ceremonii na podium poszedł ściągać Brokeback Mountain? Jak to tylko ja?

Nie ma co, teksańskie kapelusze na podium skradły wczoraj całe show. Oczywiście zaraz po Figh Five Fail'u kibiców Lewisa Hamiltona.

embed

A Sebastian Vettel niech już takiego zaskoczonego nie udaje, bo to nie pierwszy raz kiedy ma na głowie kowbojski atrybut.

Po sobotnich kwalifikacjach wydawać by się mogło, że tylko taka strategia uchroni Fernando Alonso przed bezpowrotną utratą szansy na mistrzowski tytuł, ale Hiszpan po raz kolejny potwierdził na torze swoją klasę, wolę walki, charakter i umiejętności wciskając się na podium, przez co nawet jeśli H.A.M (Humble As Mother Theresa - przyp. red. ) nie wyprzedziłby Vettela, walka wciąż pozostawałaby otwarta. Przewaga kierowcy Red Bulla wzrosła co prawda do 13 punktów, ale to wszystko nadal jest do odrobienia w ostatnim wyścigu już za tydzień w Brazylii.

Tymczasem jego zespół już teraz świętować może trzecie z rzędu mistrzostwo świata konstruktorów. I to nawet pomimo spalenia się alternatora w drugim samochodzie Red Bulla, nieprzygotowanego najwyraźniej na to, że Webbo nie straci dwunastu na starcie i wystrzeli pod tą górę jak gazela.

embed

Na wyróżnienie, oczywiście poza włosami Dr Shepharda...

embed

Zasługuje bez wątpienia plasujący się tuż za podium Bejbi Massa, oraz 15. po pierwszym okrążeniu, piąty na mecie Jenson Button, który po drodze stoczył piękną walkę z Kimim Raikkonen.

embed

A jakie są Wasze wrażenia po pierwszym w historii wyścigu w Austin w stanie Texas?

Więcej o: