Z archiwum H: bicepsy w autokarze, brody w ataku i majtki w obiektywie

Czyli Hiszpanie, dokładnie tak jak na dzieci przystało, im dalej od domu, tym zachowują się gorzej, tracą wszelkie zahamowania i rozrabiają na maksa. A wiedzcie, że na zgrupowaniu byli w Panamie.

*** Dla zupełnej odmiany, zacznijmy od ustalenia formalności. Hiszpańskie byczki w ramach przerwy reprezentacyjnej udały się z wycieczką na drugi koniec świata, bo do Panamy, gdzie z lokalną reprezentacją zagrały (wart pewnie całkiem okrągłą cenę) towarzyski mecz.

embed

Mecz, który jak można było się spodziewać, był łatwy i przyjemny. Pedro podtrzymał swoją pozycję najlepszego strzela La Roja drugiej połowy 2012 roku i zdobył dwie bramki, Sergio Ramos i David Villa dołożyli po jednej, a ostatni to już zasługa Markela Suseta, świeżynki w kadrze prosto z Athleticu.

embed

Poza tym, jako że w bramce początkowo stanął Valdes, a Xaviego na zgrupowaniu nie było, opaska kapitana po raz pierwszy w historii reprezentacji trafiła na ramię Villi.

embed

Co więcej, nawet, kiedy Iker już na boisku się pojawił, zachował się tak jak to Iker ma w zwyczaju. Odmówił przyjęcia opaski i pozwolił koledze do końca meczu sprawować honorową funkcję kapitana. Ach, i jak tu go nie kochać?

embed
embed

*** A jak pewnie zauważyłyście na zdjęciach powyżej, La Roja pokusiła się o nowe koszulki. Te z czasów EURO 2012 zostały uroczyście odłożone do gabloty obok Pucharu, a do akcji wkroczyły całkiem nowe pomysły od Adidasa.

Nowe nie znaczy jednak lepsze, nowe w tym wypadku znaczy "O Boże, zabierzcie te dekolty w serek!". Albo raczej zabierzcie tę szeroką, żółtą lamówkę, która takowy dekolt udaje. Tego niebieskiego wystającego z rękawów zresztą też nie oszczędzajcie. Jest dramat, dziewczęta, jest dramat.

embed
embed
embed
embed
embed

Naprawdę nie chcemy się czepiać tak marudnie w piątkowe popołudnie, ale poziom estetyki tutaj tak kuleje, że nie mamy wyboru. Jedyną pozytywną rzeczą jaką możemy powiedzieć odnośnie tych strojów, jest to, że oficjalna sesja w nich była okazją do strzelenia rasowych biczfejsów.

*** Przechodzimy jednak do tych właściwych fotek, bo tradycyjnie narobili ich Hiszpanie hurtem. Jeszcze nawet nie opuścili lotniska w Madrycie, a David już wyciągnął z bagażu podręcznego cyfrówkę i skrzyknął kolegów z Asturii do wspólnego zdjęcia w szerokich objęciach jego ramion.

embed

Już nawet to trzymanie rąk na kolanach kolegów przestaje nas dziwić. Juan, twoje bezpardonowe oparcie się na nich całym ciałem, również. Dzień jak co dzień.

*** A Casillas, bo kto inny jak nie Casillas, wzbija się na wyżyny słitfociarstwa, ba to już są Himalaje, to już jakiś Mount Everest nawet i wyprzedził swoją epokę, która zatrzymała się na fociach z autokaru. Usiądźcie na czymś stabilnym, odłóżcie wszystko co może wypaść Wam z rąk i patrzcie na Dzieło Ikera. Co zrobił? Połączył słitfociarską naturę zdjęcia w lustrze z aktem, a właściwie półaktem. W prostszych słowach: zrobił fotkę w odbiciu okna sali do fizjoterapii, kiedy akurat jeden z jego kolegów prezentował się w bieliźnie.

embed

Po pierwsze, Iker:

embed

Po drugie: Umieramy z ciekawości kto jest właścicielem tej białej bielizny. Po wielogodzinnej dedukcji wahamy się między opcją Jordi Alba, a Santi Cazorla. Jakieś inne pomysły?

Po trzecie:

embed

*** Co jeszcze w wielkim skrócie działo się w szeroko pojętym wolnym czasie w Panamie? Mimo, że od sesji do Men's Health trochę minęło, Ramos wciąż wydaje się pozostawać w tamtych klimatach, bo na obiektywy aparatów wymierzonych w niego, kiedy siedział w autokarze, zareagował tak oto instynktownie:

embed

Pewne odruchy to już są bezwarunkowe. Ale jeśli akurat nie pokazywał bica przez okno autokaru, to był zajęty byciem uroczym z drugim Sergio na konferencji prasowej.

embed

To pewnie niewerbalna odpowiedź na pytanie o konflikt miedzy piłkarzami Królewskich i Barcy. Jaki konflikt?

Oprócz konferencji, były też jakieś grubsze spędy na powitanie w kraju Mistrzów Świata i Europy, jak na przykład to spotkanie u ambasadora, gdzie Iker docenił wyższość urody Davida nad niekończącymi się oficjalnymi przemówieniami i nie spuszczał z niego wzroku.

embed

Pewnie w myślach już ustawiał go do kolejnej słitfoci.

P.S. Zagadka na Piątek: Co zobaczył Jordi Alba?

*** Z Panamy pozdrawiał nas też serdecznie Fabregas, który podczas porannego rejsu całej drużyny wzdłuż płynącego tam Kanału, postanowił pokazać nam swoją fryzurę, która zdecydowanie wymyka się mu już spod kontroli. Niemniej, fotka urocza.

embed

*** Skoro już jesteśmy przy Fabregasie, to dziennikarski obowiązek każe nam przejść do "Daniella-w-ciąży Gate". A zatem to oficjalne: Daniella w ciąży jest. Cesc potwierdził tę informację w prasie, Daniella też potwierdziła - spacerując ulicami Barcelony w sweterku idealnie podkreślającej okrągłość powiększającego się brzuszka.

embed
embed
embed

Ciachoredaktorski obowiązek natomiast każe wylać z siebie przy tej okazji litry żółci i skomentować, że Czesiu na tym ostatnim wygląda jak dzieciak proszący wracającą z pracy mamę o drobne na lizaka.

No to wiosna 2013 i dziewczyna powiadacie? Miejmy tylko nadzieję, że przyszła mamusia nie każde niemowlęciu chodzić w butach na platformach.

*** Żeby trochę rozładować atmosferę, przechodzimy do związków może i równie kontrowersyjnych poniekąd, ale na pewno w bardziej pozytywnym odczuciu. Od kilku odcinków uważnie monitorujemy życie uczuciowe Davida V. Najpierw usiłował stworzyć Fabrillę , później dołączyć się do towarzystwa Fabrique , na co przyszedł czas teraz? Na Pique w pojedynkę, z którym tak to szalenie się uśmiał podczas treningu.

embed
embed

No cóż, skoro z Messim mają podobno na siebie focha, to z kimś przecież migdalić się podczas ćwiczeń trzeba.

*** Tymczasem, uciekajcie dzieci, mdlejcie kobiety, hiszpańskie brody atakują! Mecz w Panamie to może niezbyt dobry pomysł dla La Roja, skoro długi czas w podróży z którym nie mają co zrobić + wzajemne towarzystwo inspirujące do dziwnych rzeczy, mogą owocować na przykład w czymś takim z twittera Maty:

embed

To już jest creepy, naprawdę creepy. I to nawet jak na Hiszpanów.

Więcej o: