Jerzy Janowicz pokonał Andy'ego Murraya!

I cieszył się jak po wygraniu US Open!

Wczoraj się trochę świątecznie obijałyśmy, czy raczej, inne niż sport rzeczy były nam w głowie, wracamy jednak z grobów, wchodzimy do internetów, a tam taki breaking news! Jerzy Janowicz w trzech setach pokonał samego Andy'ego Murraya 5:7 7:6(4) 6:2!!!

Nasz, mierzący 203 cm Jerzyk bombardował Szkota podaniem, obronił też piłkę meczową. Andy po spotkaniu był wyraźnie wściekły, nie pogratulował Polakowi, na konferencji prasowej wyznał zaś: "grałem po prostu niechlujnie". No spoko Andy, rozumiemy, że możesz być zły, ale mamy nadzieję, że tak naprawdę nie przegrałeś z jakimś ogórkiem z piątej dziesiątki rankingu, ale z przyszła wielką gwiazdą tenisa!

Tu macie morderczy trzeci set:

Janowicz był po meczu wniebowzięty, padł na kort, cieszył się jak po wygraniu szlema, a potem mówił:

- Tie break dał mi takiego kopa, że w trzecim secie zagrałem swój najlepszy tenis w życiu. A potem to już było czyste szaleństwo. Życzę każdemu tenisiście, żeby mógł coś takiego poczuć na własnej skórze -

I taka myśl się pojawia, że może to jakiś piękny sen i obudzę się za chwilę w całkiem innym świecie. Bańka pęknie.

Zgadzamy się jednak z ditsik, która pisze, żeby nie oszaleć na punkcie Janowicz a i nie storpedować ambocji chłopakla naszymi wielkimi oczekiwaniami. Chociaż chyba trochę trudno, żebyśmy po takim meczu, takcih oczekiwań nie miały. Najważniejsze, że w styczniu Janowicz trafi do głównej drabiniki Australian Open, a wtedy.... będzie się działo.

I jeszcze na deser:

Więcej o: