Szaleństwa i kontrowersje Premier League

Czyli jak wybrać bardzo zły weekend na spóźniony wakacyjny wyjazd.

Red. rybka i red.. queenerica stwierdziły, że za przepracowane na Euro i Igrzyskach wakacje należy im się jakaś maleńka rekompensata i niewiele myśląc wybrały się do Krakowa (pozdrawiamy wolno pijącą piwo i wciąż dochodzącą do siebie po życzeniach urodzinowych od Jessy red. ruby blue). Pod względem strategiczno-piłkarskim był to najgorszy wybór na świecie, nie ma to bowiem, jak łazić po Wawelu z komórką i livescorem.

Przyznaję więc bez bicia. że żadnych z weekendowych meczy Premier League nie oglądałam, przyznaję też sobie bez protestów tytuł frajera roku. No bo nie zobaczyć szalonych derbów Liverpoolu z dwoma bramkami? Albo szlagieru Chelsea - Manchester i nie ocenić na własne oczy kontrowersyjnych decyzji sędziego? O wszystkim dowiaduję się ze strzępków informacji internetowych, statusów na facebooku i agencyjnych zdjęć. A te zdjęcia mówią mi, że:

a) Ten niedobry sędzia był jednak całkiem hot:

Co  nie jest jednak żadnym usprawiedliwieniem. A Wy jak uważacie, wypaczył wynik arcyważnego meczu?

b) Tańce synchroniczne wychodzą lepiej...

c) ...niż ciosy kung-fu...

d) ...ale najlepiej wychodzi subdyscyplina piłki nożnej znana odtąd jako "rzut koszulką":

Więcej zdjęć rozkosznych manchesterskich cieszynek i rozdzierających londyńskich smuteczków znajdziecie w naszej galerii.

Niesamowity (tak mówią, a oprócz tego, że tak mówią, sam za siebie mówi wynik) był także derbowy mecz Evertonu z Liverpoolem. Bardzo szybko zrobiło się 2:0 dla gości, a potem jeszcze szybciej 2:2. I to wszystko w pierwszej połowie! A ponieważ nic o tym meczu nie wiemy, możemy równie dobrze wkleić, zupełnie od czapy, starego gifa z gwiazdorskim udziałem Andy'ego Carrolla. A co!

embed
embed

No i Arsenal - w końcu! - wygrał. Skromnie, bo skromnie, ale liczą się trzy punkty i okazja do pokazania zadowolonego Mikela Artety:

A ponieważ o tym meczu wiemy tyle samo, co o wszystkich innych, czyli nic, tu też możemy nadrobić irrelewantnym, ale zjawiskowym gifem z Thomasem Vermaelenem.

embed

Dobra, już nigdy więcej nie pojedziemy na wakacje w terminie ligowym.

Więcej o: