Jakub Kosecki - bohater dnia wczorajszego, czyli Legia wygrywa z Wisłą

Nawet jeśli wczoraj oglądaliśmy tylko 45 minut świetnego spotkania to i tak było fajnie.

Bo ta pierwsza połowa była naprawdę na miarę szlagieru. Zaczęła Wisła, mocno, ostro i zaskakująco i przez pierwszy kwadrans gracze Legii byli chyba w ciężkim szoku, że ta Wisła, która miała przyjechać na Łazienkowską, położyć się i rozpłakać stawia takie trudne warunki.

Szok wykorzystał Łukasz Garguła, który strzelił pierwszą bramkę w meczu. Nieczęsto oglądamy na polskich boiskach gole bezpośrednio z rzutów wolnych, ale gdy już oglądamy...

Tyle, że odpowiedź Legii była błyskawiczna i ostateczna. Jakub Kosecki, którego z trybun oglądał tata, i niestety - narzeczona (podobno ta druga wpływa na niego tak motywująco) najpierw wyrównał, a potem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Były to dwa przecudowne gole, które możecie obejrzeć tutaj i tutaj .

O tak, Kosa naprawdę grał wczoraj jak na PlayStation:

Jakub KoseckiJakub Kosecki tumblr

Szkoda tylko, że nasz piękny Czaruś Wilk przedwcześnie zszedł z boiska, a jeszcze większa, że w pełni sobie zasłużył na tę drugą żółtą kartkę. No cóż, ciężkie czasy nastały dla fanek Wisły, ale pamiętajcie po czym poznaje się prawdziwego kibica ;). No i wierzymy, że z takim sarmackim wąsem trener Kulawik prędzej czy później przypnie wiślakom husarskie skrzydła.

Więcej o: