A tymczasem w Bundeslidze Mario Goetze pokazał wszystkim swoją nową, rzeźbioną klatę

Była ona tak piękna, że zwróciła uwagę nawet Mateusza Borka, którego byśmy o to szczególnie nie podejrzewały.

Ale po kolei. Borussia grała wczoraj wyjazdowe spotkanie Bundesligi z Eintrachtem Frankfurt, niepokonaną jak do tej pory rewelacją rozgrywek. W pierwszej połowie szalał Łukasz Pisczek, który strzelił gola i zaliczył asystę przy bramce Reusa. Ale do najważniejszego wydarzenia meczu doszło... w przerwie.

Jurgen Klopp nakazał Mario Goetzemu przygotować się do wejścia z ławki, a ten po rozgrzewce postanowił założyć nową koszulkę. I wtedy okazało się, że Mario się nam nieco zmienił. Idealny sześciopak, kaloryfer czy jakkolwiek byście chciały nazwać ten rzeźbiony dłutem Michała Anioła tors przykuł uwagę Mateusza Borka, który przerwał swoją tyradę, by docenić Mario.

No muszę powiedzieć, że wrzucił trochę tej miedzi na siebie Goetze. Jeszcze jakiś czas temu to był taki szczuplutki chłopak, teraz widać, że trochę na tej siłowni się pracuje.

Drogie panie, pochylcie czoła przed doskonałością.

Mario GoetzeMario Goetze fot. eurosport.com

Mario GoetzeMario Goetze fot. eurosport.com

Mario GoetzeMario Goetze fot. eurosport.com

Mario GoetzeMario Goetze fot. eurosport.com

A gdy my pozbierałyśmy już szczęki z podłogi, ocuciłyśmy się solami trzeźwiącymi i odmówiłyśmy dziesięć zdrowasiek przepraszających za nagłe pojawienie się dużych ilości intensywnie grzesznych myśli, okazało się, że w meczu raptem zrobiło się 2:2, bo Eintracht się odgryzł. Podejrzewamy, że koledzy Mario też widzieli to co my i też mogli być myślami gdzie indziej.

Ledwo zdążyłyśmy się zorientować w sytuacji, a tu Mario znów znalazł się w centrum uwagi dzięki zdobytemu golowi, a że kilkanaście minut później Eintracht wyrównał, dzięki czemu nadal jest niepokonany w lidze, śmiało możemy powiedzieć, że był to jeden z najlepszych meczów sezonu.

Zamiast dwóch ostatnich akapitów równie dobrze mogłybyśmy napisać: Klata. Mario. Klata. Mario. O mamo...

Więcej o: