Widziałyście już reportaż TVP o siatkarzach w Londynie?

Dużo nie publikowanych wcześniej materiałów z kamery Krzyśka Ignaczaka, a poza tym...

Poza tym, to nie wiemy co mamy o tym myśleć. Materiał zwie się szumnie "Anatomia porażki", ale jeśli szkoda Wam 20 minut, a chcecie wiedzieć, jaka według jego autora jest przyczyna niepowodzenia naszych na igrzyskach, już Wam powiemy. Osią reportażu jest porównanie złotej kadry Wagnera i obecnej reprezentacji oraz wciskany na tej podstawie wniosek o tym, że teraz w siatkówkę pompuje się nieporównywalnie większe pieniądze, warunki treningowe są lepsze, a mimo to siatkarze dali ciała bo są pozbawieniu charakteru, nie potrafią walczyć i w ogóle to jak śmią się dobrze bawić po wygraniu Ligi Światowej skoro później przegrali igrzyska.

Zestawienie morderczego treningu mistrzów olimpijskich z 1976 roku z siatkarzami wesoło gawędzącymi sobie na stołówce w Londynie to już dla nas przegięcie. I to nie tak, że jesteśmy ślepo zapatrzone w kadrę Anastasiego, albo nie doceniamy znaczenia sukcesu reprezentacji Wagnera. Na kawałkach z filmu "Kat" i samego finału olimpijskiego z Montrealu mamy ciarki. Zastanawia nas tylko czemu służyć mają takie porównania? Czy jest w ogóle sens zestawiać dwie zupełnie różne epoki polskiego sportu? Na pewno bardzo zasadne jest stawianie pytań o przyczyny porażki siatkarzy w Londynie, zawalili sprawę i to jest fakt, który ogarniamy bez pokazywania nam Sekretarza Generalnego PKOL przeglądającego smutnym wzrokiem skoroszyt z wynikami polskich olimpijczyków w Londynie. Nie w taki stronniczy sposób.

No dobrze, ale może powinnyśmy zacząć od linka do materiału>>

Ciągle warto, dla samych fragmentów z siatkarzami. A jakie jest Wasze zdanie na temat reportażu?

Więcej o: