Z archiwum H: okładkowe uśmiechy, gwiazdy rocka, pojedynek na słitfocie

I choć właściwie kiedy obudziłam się dzisiaj rano i zdałam sobie sprawę, że śnił mi się Geri i Shakira w roli prowadzących programu śniadaniowego (serio, była kanapa, było studio i wzajemne żarciki - mega creepy), przez dłuższą chwilę zastanawiałam się czy nie wskazana jest krótka przerwa od Archiwum H. Ale to była to tylko chwila słabości, w końcu nie pierwszy i nie ostatni raz ryzykuję zdrowie psychiczne dla hiszpańskich byczków. To od czego zaczynamy?

*** Od Torresa, który z okładki oficjalnego magazynu dla kibiców Chelsea wprawia nas w istną ambiwalencję uczuć. No bo z jednej strony znowu ta niewinna piegowata twarzyczka, która chwyta nas za serca za każdym razem, a teraz jeszcze dodatkowo muśnięta wakacyjną opalenizną i ozdobiona figlarnym uśmiechem. Ale z drugiej? Bogowie wszystkich fryzjerów, grzywek na Biebera i balejaży - dlaczego nie macie litości dla biednego Nando? Nie wystarczająco z rąk waszych już się nacierpiał? Co to tym razem jest na jego głowie?

Albo nie, nie odpowiadajcie, wolimy błogą nieświadomość.

embed

I nawet koszulka "na słodkiego marynarza" nie jest w stanie uratować sytuacji.

*** Skoro jednak już jesteśmy przy tak szerokich dyskusjach na temat wyborów fryzjersko-modowych, to udajemy się prosto na parking w Las Rozas, gdzie trenowali na zgrupowaniu przed meczem z Arabią Saudyjską, który odbędzie się dzisiaj w Vigo. Co zaserwowali nam tym razem?

- Andresito tradycyjnie postawił na zwykły t-shirt Nike'a w jednym z kolorów tęczy, ale Pique? Pique to nam zaszalał, pokazał ramiona, pokazał dekolt, pokazał też jakąś swoją wcześniej nieodkrytą rockową naturę za pomocą wystrzępionego szarego bezrękawnika z bliżej niezidentyfikowanym wzorem. Rozpoznajemy nietoperza i księżyc w pełni i już dalej nie chcemy.

embed

- Pedrusio zjawiło się ramię w ramię, uśmiech z suchara, koło uśmiechu z suchara, z przygarniętym pod swoje ramiona nowym kolegą z Barcy - Jordim Albą. Bez ekstrawagancji się obyło i królował jeans.

embed

- A David przybył ze swoim wiernym plecaczkiem, coraz odważniej kształtującą się brodą, niebieską koszuleczką, ale kto by tam dbał o detale kiedy jest tak szeroki uśmiech i kiedy wraca do reprezentacyjnych szaleństw po dziewięciu miesiącach nieobecności.

- Xavi ku swojemu nieszczęściu stwierdził, że założyć polówkę na t-shirt to świetny pomysł, a Sergio, cóż, chyba wciąż mu się wydaje, że gra główną rolę w Miami Vice.

embed
embed

Ale póki wygląda hot nie będziemy wyprowadzać go z błędu.

- Pan Kapitan chyba opuszczał dom, kiedy Sara była w pracy, bo ta polówka to chyba jedna z najmniej twarzowych polówek tego świata..

embed

Iker, dobry unik, ale i tak widzimy skórzaną rączkę od jakiejś torebki.

- Oczywiście zgrupowanie nie było by zgrupowaniem, a FIFA musiałaby odwołać swoje oficjalne terminy, gdyby nie zjawił się team: Xabi+ray-bany+biała koszulka. Uff na szczęście się zjawił.

embed
embed

*** By chwilę odetchnąć, udajemy się do świata słifofoci, gdzie od kilku dni trwa zażarty pojedynek między Davidem a Ramosem o to, kto ma fajniejszych kolegów i kto ma z nimi fajniejsze zdjęcia.

Pierwszy do ataku ruszył z lewego narożnika, zwanego też jedną z anonimowych ekskluzywnych restauracji w Madrycie, piłkarz Królewskich i od razu wyciągnął broń najcięższego kalibru - Xabi Alonso w czarnej obcisłej koszulce, przedziałku na boku i zachowawczym uśmiechu "jestem za fajny na tę focię, ale niech mu będzie". Ach, no tam gdzieś jest jeszcze Arbeloa z Tysonem na klacie i Sergio z gestem zwycięstwa, ale kto by tam zwracał na nich uwagę.

embed

Na odpowiedź z prawego narożnika nie trzeba było długo czekać. David też miał coś do powiedzenia w kategorii "focia z dwoma kolegami" i też postawił na mocną taktykę - opalania się w blasku świeżo utytułowanych kolegów.

"Gratulacje dla Ikera i Xaviego, dwa wzory do naśladowania dla wszystkich! Zasłużyli na tytuł Księcia Asturii"!!!

I pocieszne uśmiechy całej trójki wraz z namacalnym klimatem klasycznej słitfoci wyjątkowo hamują nas od skomentowania tego co dzieje się na głowach całej trójki, choć "o mamo, co jedna fryzura to gorsza" niemiłosiernie ciśnie się na usta.

Na jednej konkurencji się jednak nie skończyło, a była i druga - "z jednym, najlepszym kolegą". Ramos skorzystał z tego, że jego obchodził właśnie swoje 27 urodziny i pod pretekstem "Wszystkiego Najlepszego, Chori!!!" zaserwował wyciągnięty w górę kciuk, sztuk: dwie.

Villuś pretekstu mieć właściwie nie musiał, bo jako, że dawno go na "kadrze" nie było, ma pełne prawo robić sobie fotki z wszystkim co się rusza, bądź nie, ale na wszelki wypadek skorzystał z pomocy hiszpańskiego dziennika Marca i jednej trwającej od lat przyjaźni.

"Z moim "bratem" z hiszpańskiej reprezentacji, Pepe Reiną, z platynowym medalem, który otrzymaliśmy dzisiaj od "Marki""

Nie, serio, ta broda zaczyna nas naprawdę niepokoić.

Więcej o: