Pierwsze śliwki robaczywki, czyli przegrywamy z Estonią

Waldemar Fornalik mógł przejść do historii jako pierwszy od czasów Janusza Wójcika trener, który wygrał swój debiutancki mecz, a przeszedł jako pierwszy w historii trener, który poprowadził polski zespół do porażki z Estonią.

Jakoś mocno rozdzierać szat z tego powodu nie ma co: to pierwszy mecz trenera, który na pracę z kadrą miał naprawdę malutko czasu, w dodatku postanowił zaeksperymentować z tak skutecznym w Ruchu Chorzów ustawieniem 4-4-2. Ustawienie skuteczne dla Ruchu Chorzów okazało się nieskuteczne dla polskiej reprezentacji, z czego trener szybciutko wyciągnął wnioski i chwała mu za to. Nie zwlekał ze zmianami - za to też mu chwała i to są te jasne punkty, których się będziemy trzymać.

Oczywiście, wesoło nie jest, nie do końca takiego, pierwszego po Euro, spotkania z kadrą oczekiwałyśmy. Ale jest jeszcze dużo rzeczy, na które można zwalać winę, więc może nie panikujmy, chociaż do meczu eliminacyjnego z Czarnogórą pozostało już niewiele czasu - 7 września nadciąga wielkimi krokami.

Ale uspokaja nas sam Kuba Błaszczykowski...

Zobacz wideo

...uspokaja Maciej Rybus...

Zobacz wideo

I tylko Wojtusia żal, bo chociaż przy golu Wasiliewa w 91. minucie nie miał szans, to i tak się kaja i tłumaczy:

Stoję przed wami ze spuszczoną głową, bo przegraliśmy mecz, a ja nie lubię przegrywać. Wiedzieliśmy, że ich najgroźniejszą bronią są strzały z dystansu i stałe fragmenty. Podobno Wasiliew, ich najlepszy piłkarz, na dziesięć takich strzałów wykorzystuje dziewięć, więc po naszym niepotrzebnym faulu cieszyli się jakby dostali karnego. Szkoda, bo choć w obronie nie graliśmy najlepiej, to jednak do ostatniej akcji był bezbramkowy remis. Zdajemy sobie sprawę, że limit błędów się wyczerpał, za chwilę eliminacje i z taką grą ciężko będzie o zwycięstwa. Nie użalam się nad sobą, ale wierzę, że jesteśmy w stanie awansować na mundial w Brazylii. Jestem zawiedziony tym, jak skończył się mecz w Estonii, ale już myślę o tym, co przed nami.

My też już myślimy o tym, co przed nami. Bo to co za nami nie nastraja zbyt optymistycznie. A jakie są Wasze odczucia?

Więcej o: