To już oficjalne! Villuś dostał zielone światło!

Nie, nie chcecie wiedzieć w jakim stanie jest teraz red. Marina.

Ale jeśli już musicie, to ogólnie rzecz biorąc jest to coś pomiędzy tym...

embed

...a tym...

embed

Tylko bardziej.

Tak, dziewczęta, to jest jeden z tych momentów, w którym każde słowo wydaje się zbyt mało ekspresyjne, by wyrazić obecny stan emocjonalny będący gdzieś na pograniczu dzikiej ekstazy i refleksyjnego półomdlenia. Okej, powiecie, David już trenował, już lansował się w nowym treningowym outficie, już słał uśmiechy z murawy, ale to wszystko wciąż było tylko kolejnym etapem przeciągającej się rekonwalescencji po złamaniu piszczela. Dopiero wczoraj nastąpił wielki moment, oficjalny komunikat od lekarzy wypuszczony, a FC Barcelona na swoim oficjalnym facebookowym fanpage'u zamieściła następującą wiadomość...

embed

...i uczyniła jedną z nas najszczęśliwszą ciachoredaktorką na tym świecie i wszystkich światach równoległych. Po długich godzinach ściskania kciuków za pomyślną serię operacji, po miesiącach odliczania i ekscytowania się każdym zrobionym lewą nogą kroczkiem, po bolesnych rozczarowaniach o nieobecności w Pucharze Króla i EURO 2012, wreszcie David może grać! Otrzymał zielone światło od sztabu medycznego, pozwalające mu już oficjalnie na grę w piłkę i już niedługo może w koszulce w bordowo-granatowe pasy wybiec na boisko.

Jeśli tak jak a nie możecie napatrzeć się na to najpiękniejsze zdanie świata wygląda w języku hiszpańskim.

embed

Oczywiście sam zainteresowany nie mógł nie podzielić się z nami swoją radością i zamieścił odpowiedni wpis na Twitterze: "Właśnie otrzymałem medyczne zezwolenie! Świetna wiadomość! Kolejny krok! Wciąż jest jeszcze odrobina....Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie!"

embed

Poczekajcie jednak jeszcze trochę ze łzami wzruszenia, bo celebracji tej z dawna oczekiwanej informacji było jeszcze więcej. Tuż przed rozpoczęciem treningu wszyscy piłkarze drużyny mieli zebrać się na środku boiska i wspólnie oklaskiwać i gratulować naszemu Davidowi. Stop, łzy wzruszenie jeszcze znowu nie. Bo było jeszcze ckliwiej i gratulowali też bardziej oficjalnie na Twitterze, tak jak jego nowy użytkownik, Javier Mascherano. Cóż, miał innego zrobić Villuś, jak w ramach podziękowań z całego serca zrobić sobie z nim słitfocię z kciukami?

embed
embed

Co prawda liczyłyśmy na jakieś wzruszające wpadanie sobie w ramiona z Leo, ale okej, na razie wystarczy nam zdrowy David  Potem zajmiemy się opcją "zdrowy i zakochany David".

Chociaż nie, patrzymy na rozanielony uśmiech Leo na tym zdjęciu i coś nam się wydaje, że on sam już się tą opcją zajmie....

embed

No dobra, teraz to już możecie się wzruszyć.

embed
Więcej o: