Breaking news: Mario Balotelli zjadł kebaba w Krakowie!

Smakował!

Musicie przyznać, że kaliber tej informacji dorównuje niemalże kultowemu:

embed

Bazą Włochów na Euro jest może i Wieliczka, ale to nie przeszkadza krnąbrnemu napastnikowi w licznych wypadach do stolicy małopolski. Balotelli widziany był już wcześniej na tajemniczej randce z równie tajemniczą brunetką, na zakupach na Rynku Głównym (z jednego sklepu został ponoć wyproszony bo jadł loda, klasyczny Mario), wczoraj pojawiał się niespodziewanie na ulicy Grodzkiej, gdzie dał się skusić na kebaba w arabskim lokalu Faraon.

Razem z bratem chwalili nasze jedzenie. Brat Balotelliego, który jest nieco młodszy, ale bardzo podobny do piłkarza, zamówił nawet drugiego kebaba. Napastnik reprezentacji Włoch okazał się normalnym człowiekiem. Dużo żartował. Zamieniliśmy nawet kilka słów po arabsku. On ma korzenie z Ghany, ja jestem Egipcjaninem, więc znaleźliśmy wspólny afrykański mianownik. Mówił też, że podobały mu się nasze kelnerki ubrane w tradycyjne stroje - relacjonuje właściciel lokalu.

Piłkarz ma najwyraźniej specyficzny sposób pokazywania, że ktoś mu się podoba.

O tym która metoda relaksu: kebaby czy kino 3D , okaże się skuteczniejsza przekonamy się już jutro wieczorem.

Więcej o: