Wiedziałyście, że Zibi Bartman i Kuba Jarosz kiedyś się nie lubili?

Fight! Fight!

Nie no, oczywiście żartujemy, nie chcemy żadnych konfliktów w kadrze, i spokojnie, na żadne takie się nie zapowiada. Dwójka atakujących miała nieszczególnie przepadać za sobą w czasach juniorskich, kiedy w 2005 (jeszcze jako przyjmujący) doprowadzili polską kadrę do złotego medalu Mistrzostw Europy kadetów. Opiekujący się nimi wówczas trenerzy wspominają, że między zawodnikami "iskrzyło", bo obydwoje chcieli być liderami i bez rozmów wychowawczych się nie obyło.

Dziś Jarosz i Bartman rywalizują ze sobą o status pierwszego atakującego kadry, ale zgodnie przyznają, że dawne animozje to tyko szczenięce czasy, a teraz darzą się sympatią i szacunkiem.

Dzisiaj nasze kontakty określam jako dobre. W czasach kadetów czy juniorów były dużo gorsze. Byliśmy młodzi, ja miałem swój charakterek, Kuba swój i za wiele do nas nie docierało. Staliśmy się kolegami z drużyny. Choć wiadomo, że nie wszyscy się w niej kochają. Z Kubą się lubimy, przynajmniej ja mogę powiedzieć, że go lubię - opowiada Zbyszek w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Kuba Jarosz, w odpowiedzi, nie popada może w nadmierne wyznania miłosne, ale zapewnia, że między nim a Bartmanem nie ma żadnych napięć.

Zbyszek jest dla mnie takim samym kolegą z zespołu jak inni. Między nami jest normalnie, nie dochodzi do nieporozumień, bo jesteśmy wobec siebie w porządku [...] Zibi jest sympatycznym chłopakiem, nie można go nie lubić. Niczego złego nikomu nie zrobił. Mam nadzieję, że również on ma dobre zdanie o mnie.

Cały wywiad, którego lekturę bardzo Wam polecamy, znajdziecie tutaj . (Są też nieodzowne wątki z Mariuszem Wlazłym).

Więcej o: