Formułowe podsumowania: GP Bahrajnu

Czyli o nowym rozrabiace na torze, nowym (starym) zwycięzcy, bezbarwnym/pechowym McLarenie i Force! Lotus.

I takich czasów przyszło nam dożyć, że największe rozróby na torze robi Księżniczka "Spychacz" Rosberg. Dwa lata u boku Schu najwyraźniej robią swoje.

I na nic zdały się szaleńcze apele Fernando Alonso, Nico za swoje kontrowersyjne manewry nie spotkała po wyścigu żadna kara.

 

Cóż, kto musi chyba przejąć obowiązki Lewisa Hamiltona, która cały czas przebywa w strefie Zen, gdzie najwyraźniej znajdują się również aktualnie mechanicy McLarena.

Dobra wiadomość (no bo przecież można się śmiać ale nie może kibicować przeciwko biednemu Bejbiemu) jest taka, że powoli z letargu wychodzi już chyba drugi kierowca Ferrari. Strzeżcie się, Massa is back!

embed

Choć tak na dobrą sprawę, w obliczu tego co dzieje się na przedzie stawki, dodatkowe atrakcje, rozróby, spychacze, żwirki, ogórki nie są nam potrzebne do szczęścia. Do jego pełni zabrakło wczoraj może tylko skutecznego dorwania się do skóry Vettela przez Kimiego, ale na ostateczny skład podium absolutnie narzekać nie będziemy.

*Absolutnie przypadkowy dobór zdjęcia*

embed

(Kimiego poniósł melanż ;)

embed

A jakie są Wasze impresje po Bahrajnie?

P.S. Czy ktoś nam może wytłumaczyć co się dzieje na tym zdjęciu?

embed
Więcej o: