Ruszyli, czyli słów kilka o pierwszym dniu GP Australii i całego sezonu 2012

Budziki na środek nocy nastawione (w liczbie dwa na wszelki wypadek), laptop tuż koło łóżka, żeby ruszać nie było się trzeba, trochę kawy... ...i dałam radę - oba pierwsze w tym roku treningi F1 zaliczone. A o tym, co zobaczyłam i usłyszałam, prędko Wam doniosę.

Usłyszałam przede wszystkim ryk silników - ten cudowny dźwięk, za którym tak bardzo zdążyłyśmy się przez kilka ostatnich miesięcy stęsknić. Ekscytacja osiągnęła taki poziom , że przysięgam, że poczułam (tylko trochę wyimaginowany) zapach benzyny w nozdrzach. Podniecenie zmusiło nawet Kimiego do chwilowego przebudzenia się....

Kimi RaikkonenKimi Raikkonen internet

Po otwarciu oczu Iceman z przerażeniem stwierdził, że znów jest w F1, znów odpowiada na te same nudne pytania tych samych ludzi, a (prawie) wszyscy dookoła zachowują się (z niewiadomych przyczyn), jakby świetnie się bawili...

GP Australii, konferencja prasowaGP Australii, konferencja prasowa internet

Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy przechodzę...

Australia ma to do siebie, że nie zawsze wyłania prawdziwy obraz formułowego świata. W piątek tak właśnie było: padający co chwila deszcz pozwolił co prawda wypróbować w końcu deszczowe opony, ale jednocześnie uniemożliwił ocenienie formy poszczególnych zespołów.

Widać jednak, że dobrze poczyna sobie McLaren (dublet w pierwszym treningu), a i Mercedes może pokusić się o niespodziankę (drugi trening dla Schumachera).

Red Bulle nie powaliły, a jego kierowcy ani razu nie znaleźli się nawet w czołowej trójce. Z tym że akurat w tym wypadku nie zdziwimy się, jeśli podczas kwalifikacji Sebastian Vettel wyciągnie nagle palec asa z rękawa. My tymczasem liczymy cicho na Marka Webbera (dziś 5. i 11.), bo to w końcu jego domowy wyścig.

Ferrari wciąż upiera się, żeby nie zdradzać swojej formy. Wygląda jednak na to, że bolid nie chce jej zdradzić nawet samym pracownikom teamu. Fernando był dziś dwa razy czwarty, z kolei Felipe wykazał się pięknym bączkiem i zakończeniem pierwszego treningu w żwirze. Jak to powiedział Bejbi:

Podczas hamowania miałem lewe tylne koło na trawie i bolid sam pojechał, zatrzymując się dopiero w żwirze.

Noooo.... sam pojechał... Na szczęście w garażu Ferrari mieli odkurzacz i mogli samochód ze żwiru szybko oczyścić (true story). Nie do końca rozumiemy, jak dokładnie doszło do wypadku - kamery wyraźnie pokazują, że Lewisa Hamiltona nie było w pobliżu ...

 

Ale ale... gwóźdź programu został, tradycyjnie, pozostawiony na sam koniec pierwszej sesji. Oto po długim wyczekiwaniu, niemiłosiernym wzroście napięcia, przy dźwięku werbli i fanfar na 15 minut przed końcem sesji na tor w końcu wytoczył się czarno-złoty bolid Lotusa, a w nim Iceman. Kimi przejechał kilka okrążeń, podczas których podobno zbytnio się nie wysilał i podsumował dzień stwierdzeniem, że zespół niewiele się nauczył.

Na koniec rozrywki dostarczyli nam dziś jeszcze panowie z HRT, którzy do ostatniego momentu składali bolid Pedro de la Rosy, prosząc nawet FIA o odłożenie na później obowiązkowego badania technicznego samochodu. W końcu bolid znalazł się w jednym kawałku. No... prawie jednym, bo wtedy okazało się, że... nos nie pasuje... Zagadka: czy HRT wystartuje w Australii pozostaje bez odpowiedzi.

Na koniec mamy dla Was zdjęcie końcówki zagadkowego tatuażu Alonso , które utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to miecz.

tatuażtatuaż internet

P.S. Fernando jest od jakiegoś czasu na Twitterze, gdzie radośnie zamieszcza filmiki i zdjęcia z treningów i pobytu w Australii i równie radośnie ćwierka sobie z byłą żoną. A skoro już przy WAGsach obecnych, byłych i "to skomplikowane" jesteśmy to zdjęcia nie kłamią: w Melbourne nie mogło przecież zabraknąć ani Nicole Scherzinger ani jessybondgirl. Pan Andrzej się ucieszy.

P.S.2 Czy widziałyście już na jaki cudny kask zmienił wcześniejsze malowanie Heikki?

Kask Heikkiego KovalainenaKask Heikkiego Kovalainena ciacha.net

A w naszej galerii znajdziecie więcej zdjęć z australijskich treningów.

Więcej o: