Przy okazji Halowych Mistrzostw Świata mamy do Was pytanie

Militarystyczno-obyczajowe pytanie.

Pierwszych emocji na tegorocznych HMŚ, które sportowcy siłą rzeczy traktują jako sprawdzian przed duuuużo ważniejszą imprezą, dostarczył nam wczoraj Tomek Majewski , który zdobył brąz w pchnięciu kulą (i trzykrotnie pobił halowy rekord polski). Tomek jest ukochanym sportowcem naszych kolegów, gdyż jest żywym dowodem na to, że można mieć dobrą formę opychając się kotletami i popijając je piwem, w przerwach grając w gry komputerowe. Tak, pchnięcie kulą to sport dla wybrańców :P

Dziś rano zaś doszło do kilku ciekawych biegów eliminacyjnych. Polska sztafeta 4x400 metrów awansowała do finału tej królewskiej dyscypliny. Swój bieg przegrali tylko z Brytyjczykami, a ogólnie lepszy czas od nich mieli jeszcze tylko Amerykanie, więc w finale, jeśli pałeczka będzie gładko przechodziła z rąk do rąk, liczymy na jakiś mały medalik.

Główne nadziej wiązałyśmy dziś jednak z biegami na 800 metrów. Rano odbywał się dwa półfinały, w pierwszym Marcin Lewandowski, biegnąc wówczas na trzecim miejscu, zahaczył o jednego z rywali, potknął się i niestety nie ukończył biegu , w drugim zaś Adam Kszczot pokazał klasę dyktując tempo przez połowę biegu, finiszując prawie na stojąco z dużą przewagą nad goniącego go i Czacha Holusę rywalami. Mieliśmy więc mieszane uczucia, ale medal w finale musi być, Panie Adamie!

A teraz czas na nasze pytanie. Szukając zdjęć Marcina i Adama natrafiłyśmy na kilka dość nietypowych kadrów, w który Marcin Lewandowski składa przysięgę wojskową. I zaczęłyśmy się zastanawiać, czy powtarzane przez nasze babcie powiedzonko "za mundurem panny sznurem" wciąż działa. Pokazujemy więc w mini galerii Marcina w wersji militarnej, medalowej i ogolonej na krótko bad boyowej. Ciekawe jesteśmy waszych uwag :)

Czy mundur wciąż dodaje chłopcom wdzięku?

Więcej o: