Włodzimierz Smolarek nie żyje. Żegnamy legendę

Dzisiejszej nocy odszedł jeden z najwspanialszych polskich piłkarzy.

Zapewne większość z Was nie miała okazji oglądać na żywo akcji i bramek zdobywanych przez Pana Włodzimierza. Ale każdy chyba wie, kto był specjalistą od zabaw z piłką w narożniku boiska. Za każdym razem, gdy któryś zawodników meczu komentowanego przez red. Szpakowskiego ustawiał się przy chorągiewce tak, by w końcówce spotkania grać na czas, słyszeliśmy, że robi to niczym Włodzimierz Smolarek.

A przecież Włodzimierz Smolarek był jednym z najwybitniejszych polskich piłkarzy. Z Widzewem Łódź dwa razy zdobywał mistrzostwo Polski, raz puchar. Grał też w półfinale Pucharu Europy. Później wyjechał na Zachód, grał krótko w Niemczech, ale szybko trafił do Feyenoordu Rotterdam i Utrechtu. Był uczestnikiem dwóch Mundiali (w 1982 i 1986 roku), ogółem zagrał w 60 meczach reprezentacji i strzelił tam 13 goli. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem młodzieży w Feyenoordzie Rotterdam, gdzie uczył grać w piłkę swojego syna Ebiego. W ostatnich miesiącach pracował jak skaut w PZPN, gdzie wyszukiwał młodych utalentowanych piłkarzy o polskich korzeniach, którzy mogliby grać dla kadry.

Serca kibiców zdobył sobie niezwykłymi umiejętnościami piłkarskimi, ale i jeszcze wspanialszym charakterem. Był zadziorny, odważny i nieustępliwy na boisku, poza nim zdystansowany i spokojny. Budził szacunek, tak o koledze, ale i rywalu  wypowiada się były ełkaesiak Jan Tomaszewski. I to chyba świadczy o wszystkim.

Zobacz wideo

Włodzimierz Smolarek zmarł w swoim domu a Aleksandrowie Łódzkim, odszedł we śnie. Miał 54 lata.

Więcej o: