Piękny Andre Villas Boas nie jest już trenerem Chelsea

Piękny Roman Abramowicz* w końcu stracił cierpliwość. A nas bardzo interesuje, kto przyjdzie na miejsce nadobnego Portugalczyka? Bo byłoby strasznie zabawnie gdyby "nowego Mourinho" zastąpił stary Mourinho.

Ale to na razie tylko takie nasze spekulacje, a raczej pobożne życzenia. To, że Roman straci w końcu cierpliwość do pięknego Andre wiadomo było gdzieś tak... od grudnia? Chelsea rozczarowywała w Premier League i w Lidze Europejskiej. Kłopoty z wyjściem z grupy, kłopoty na krajowym podwórku (przegrane na Stamford bridge 3:5 derby z Arsenalem), porażka w meczu 1/8 Ligi Mistrzów z Napoli 1:3, i ogólnie, ekhm... brak Wielkiej Niebieskiej Rewolucji, którą wraz z przybyciem AVB do Londynu szumnie zapowiadano.

Nasza redakcja od początku uważnie, ale z mieszanymi uczuciami przyglądała się karierze AVB. Bo z jednej strony ktoś, kto padawanem samego Wielkiego Jose, ma piękną brodę, szykowne płaszcze i idealnie skrojone garnitury, a ledwo przekroczywszy trzydziestkę wygrywa Ligę Europejską zasługuje na ciachowy poklask, uznanie i garść westchnień.

Ale z drugiej strony - immanentną cechą The Special One'a jest właśnie owo "one" - Wielki Jose może być tylko jeden i każdy następny "nowy Mourinho", czy to samozwańczy czy też ochrzczony tak przez media musi zapłacić frycowe i AVB takie frycowe zapłacił. Oczywiście, głęboki  kryzys w jakim pogrążona jest Chelsea bardzo nas martwi, ale tutaj naprawdę potrzeba chyba jakiejś większej rewolucji kadrowej. Filary Niebieskich: Lampard, Terry i Drogba muszą znaleźć sobie godnych następców.

Tymczasem we Włoszech... Inter radzi sobie w tym sezonie zaskakująco źle... Hmmm...

No co, ktoś tu w końcu chce być nowym Mourinho...

Na razie Chelsea poprowadzi Roberto di Matteo - asystent AVB i były piłkarz Chelsea (a także włoskiego Lazio) i reprezentacji Włoch, którego pewnie doskonale kojarzycie zza linii bocznej londyńskiego klubu:

embed

My jednak mamy taką malutką i cichutką nadzieję, że do Londynu powróci kiedyś na białym koniu Same Wiecie Kto... W końcu niejednokrotnie powtarzał, że chce wrócić do Anglii, a my doskonale wiemy, że nigdzie nie było mu tak dobrze jak pod prysznicem z Frankiem Lampardem na Wyspach, pod nieustannym obstrzałem tabloidów, komentatorów, paparazzich, że wojny podjazdowe i huraganowy ogień wymieniany z Wengerem i Fergusonem smakował mu lepiej niż utarczki z Guardiolą...

Aco Wy na to?

*No tak, ja uważam, że Roman Abramowicz jest piękny. Prawdopodobnie jestem jedyną, nieopłacaną przez niego osobą, która tak uważa, ale tak uważam.

Więcej o: