Z archiwum H: kakao, fryzjer i leczenie dotykiem

Czyli szybki przegląd tych i innych arcyważnych wydarzeń w życiu naszych hiszpańskich byczków w minionym tygodniu.

*** Zaczynamy od Kąciku Kontuzjowanego Króla (nazwa robocza), który ku naszej uciesze wydaje się być w coraz lepszej formie. To znaczy o ile formę i szybkość rekonwalescencji można oceniać na podstawie...yyy...na takiej jakiej my ją oceniamy. David wyskoczył więc z łóżka, opuścił swoją przyjaciółkę i udał się w odwiedziny do kolegów na trening...

embed
embed

Szybko darował sobie jednak cześć oficjalną z powitaniami oraz pogawędkami z prasą i od razu przeszedł do konkretów. Wparował do szatni, porwał dwóch pierwszych z brzegu kolegów i wyjął cyfrówkę. Tak też zostało wykonane kolejne zdjęcie na davidowego twittera :

embed

Kontuzja, kontuzją, ale prawdziwego "ja" nigdy się nie traci. A teraz spójrzcie jeszcze raz na to zdjęcie i zwróćcie uwagę, gdzie znajduje się prawa ręka Xaviego...

embed

Okej, Xavi, rozumiemy, leczenie dotykiem, moce uzdrawiające zawarte w ręce, wszystko fajne i w ogóle wzruszająco, że chcesz pomóc przyjacielowi, ale... to to nie ta noga!

*** Kiedy jednak już myślimy, że apogeum słitfociarstwa zostało osiągnięte, widziałyśmy rękę Xaviego na kolanie Villi, więc widziałyśmy już wszystko, wyskakuje nam przed szereg Iker i krzyczy "A kuku!". Zanim zdążymy wyjść z szoku, dodaje "Nie mogłyście widzieć wszystkiego, skoro nie widziałyście, jak sobie na śniadanko pije pyszne kakałko"

embed

... i znów, szybciej niż uda nam się powiedzieć "I jak? Smaczne było?" kapitan La Roji po raz kolejny nam przerywa i kontynuuje: "Żadne apogeum słifociarstwa nie zostało jeszcze osiągnięte, jeśli tylko ja, mój kciuk i rozczochrana grzywka na tle pokładu samolotu mamy coś tutaj do powiedzenia"

embed

No to my już lepiej nic nie mówimy.

*** A skoro mamy nic nie mówić, to przejdziemy prosto do podziwiania. Co to tego nadaje się najlepiej? Oczywiście wizyta w ostatnio zaniedbanej przez nasz szkółce Xabiego Alonso, która wciąż funkcjonuje wzorowo....

embed

Fakt, że Xabi podczas meczu z Granadą postanowił nauczać z odwróconą od kamery swoją idealną twarzą, postanawiamy wynagrodzić sobie losowo wybranym gifem z tegoż meczu ze szczegółowym ujęciem jego idealnej twarzy i w zwolnionym tempie.

embed

Od razu lepiej.

*** Pozostając przy wysokich standardach estetycznych, acz obniżając trochę poziom perfekcyjności do poziomu dostępnego dla zwykłych śmiertelników chcemy przedstawić Wam nowe ciacho na horyzoncie. Od niedzieli jedna trzecia z Was go nienawidzi za pozbawienie Barcy zwycięstwa, jedna trzecia kocha za pomoc Realowi w zwiększeniu przewagi w tabeli, a pozostałe...cóż. jeszcze nie wiedzą o jego istnieniu. Poznajcie zatem 20 letnią, obecnie występującą w Espanyolu, przyszłość hiszpańskiej piłki, Alvaro Vasqueza, który wygląda tak:

embed

Dziękujemy dobranoc.

Całkiem ładne ma pan te oczy, panie Vasquez.

*** Zmieniamy jednak szybko temat, bo w minionym tygodniu nastąpiła przełomowa dla całej ludzkości rzecz, a mianowicie...Fernando Torres postanowił sobie (i nam trochę też) zrobić noworoczny prezent i wraz z kolegami z Chelsea (Terrym i Matą) oddał się w ręce i nożyczki londyńskiego fryzjera. Wyjątkowo drastycznych zmian image'owych on jednak na głowie Torresiątka nie poczynił, balejaż pozostał ten sam, poszalał jedynie podcinając końcówki i cieniując odrobinę włosy. Zresztą zobaczcie:

embed
embed
embed

Ów fryzjer później miał odgrażać się na swoim twitterze, że fryzura rzecz jasna niesamowicie się Nando podoba i jak w najbliższym meczu zdobędzie gola głową, to mamy się przygotować na jakąś wyjątkową cieszynkę. Cóż, pozwólcie, że uściślimy - gola nie było, cieszynki też nie, A nowa fryzura na nowy rok, wcale nie oznaczała nowego początku na Stamford Bridge.

embed

Jeju, a tyle razy powtarzałyśmy "truskawkowy blond, TRUSKAWKOWY BLOND, FERNANDO!!!"

P.S. Chyba musimy zmienić fryzjera - nasz obecny nie ma twittera.

Więcej o: