Jest wtorkowy wieczór, a my chciałyśmy Wam tylko uroczyście oświadczyć, że Messilla pożycza sobie nawzajem ubrania

Witamy w bromance'owym raju. Od góry macha nam tylko pocałunek Gerlonso.

W świecie Messilli nie było ostatnimi czasy za wesoło. Przyszedł Fabregas, przyszły jego asysty do goli Messiego, przyszły więc i analogicznie wzajemne uściski na linii Fabregas-Messi. David? David sam goli za często nie strzelał, więc sam podbiec do niego i upomnieć się o swoje nie był w stanie. Było smutno. Potem nastały czasy jeszcze smutniejsze - półfinał Klubowych Mistrzostw Świata, kontuzja Davida, załamka Messiego....

embed

..i już nawet największa fanka Messilli na tej planecie (czyt: red.Marina) straciła nadzieję na reaktywację u nich jakichkolwiek czułości czy oznak "bromance'u" do pięciu miesięcy przeznaczonych na rehabilitację Villi włącznie.

Okazuje się jednak, że prawdziwy bromance poznaje się nie po statystykach w rutynowym tuleniu na murawie, którego doświadczyć może każdy z najmniejszymi chęciami, ale po tym jak radzi sobie w czasach największego kryzysu, gdy wszyscy zaczynają wątpić, a red. Marina wykańcza drugą zgrzewkę chusteczek na opłakiwanie ich separacji.

Bo widzicie, dziewczęta, jak pokazuje nam wyjątkowo obrazowo czytelniczka Agata (dzięki za maila!), kontuzja Davida wcale nie była końcem Messilli, ale jej początkiem. Drugim początkiem. Bo z tej okazji, że nie pojawia się już na boisku, możemy częściej oglądać go w "wydaniu codziennym" i poznać jego...ekhm...poczucie stylu, Tak jak na przykład na tej słitaśnej foci zrobionej specjalnie na twittera , podczas drogi na mecz z Osasuną.

embed

i wszystko byłoby jak najbardziej okej - pomarudziłybyśmy trochę nad nieśmiertelnym kciukiem, rzuciłybyśmy okiem na stylowe ciemne jeansy, pochwaliłyśmy oryginalny i na pewno bardzo ciepły sweterek w czarno-czerwone pasy, gdyby nie to, że....ten sweter nie jest zwykłym swetrem. Jest swetrem-symbolem. Jest swetrem, przez który na żadne swetry w czarno-czerwone paski nie będziemy patrzeć już tak samo. I wreszcie...jest swetrem, który miał na sobie pewnego dnia Leo Messi!!!

embed

sdhj gdgf fdfdgjs fdds (3 godziny później niedowierzania, wzruszenia i dzikiego pisku później)

Tak, Messilla pożycza sobie nawzajem ubrania. Albo chodzi razem na zakupy po ulicach Barcelony. Albo jest sobie tak bliska, że nawet gust ma bliźniaczy.

Wybaczcie, nie umiemy się zdecydować lepsze.

Teraz możemy umierać.

embed

PS I tak, zamierzamy udawać, że nie dostrzegamy, że paski na swetrze Davida są ciemniejsze i bardziej bordowe, aniżeli jak na Messiego czerwone. Ani że Villi jest ciut bardziej błyszczący (wplecione srebrne nitki?) niż Messiego. Wolimy żyć dzisiaj w swoim bromance'owym raju.

Więcej o: