Wybieramy Ciacho Roku 2011

Nie będzie łatwo, bo rok ów obfitował w wydarzenia. Nie będzie łatwo, bo ciężko będzie wyróżnić Jednego, spośród wszystkich, którymi się zachwycamy. No ale też, co to za rok, który nie będzie zakończony wyborem Ciacha Roku?

A oto sposób procedowania: każda z Ciachoredaktorek przedstawi  swoje kandydatury. Wy w komentarzach pod tym artykułem podacie swoje - wybierzemy spośród nich dwa najczęściej pojawiające się nazwiska i jedno z najciekawszym uzasadnieniem. Tak powstałą listę poddamy pod głosowanie i wybierzemy tego jednego, jedynego. Proste?

Nie stosujemy żadnych ograniczeń narodowościowych ani wiekowych - możecie zgłaszać zarówno sportowców, jak i trenerów, albo dziennikarzy, komentatorów czy kogo tam jeszcze uznacie za ważną figurę naszego życia sportowego. No właśnie, byle ze sportem miał coś wspólnego.

A oto kandydatury Ciachoredaktorek:

rybka:

Novak Djoković. Tenis nie cieszy się na Ciachach największą popularnością, ale ja Nole lubię od dawna (zawsze był moją "trzecią drogą" w sporze Nadal vs Federer), i cieszę się, że nareszcie nadszedł Jego Rok: wygrał trzy z czterech Wielkich Szlemów, awansował na 1. miejsce w rankingu ATP, robił sobie bardzo, bardzo hot sesje, dał nam wspaniały finał US Open i w dodatku wybrał Andy'ego Murraya na świadka na swoim ślubie . Aha, no i a propos ślubu, żonę też sobie wybrał bardzo ładną.

Novak DjokovicNovak Djokovic internet

Jenson Button. Och, no wiadomo, że całe formułowe show ukradł w tym roku kto inny, ale dla mnie był to rok, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że Matka Natura osiągnęła w osobie Jensona Buttona apogeum estetycznej finezji, i że nic piękniejszego, niż Jens w norweskim swetrze , już mnie w życiu nie spotka. No chyba, że Jens w białej koszuli . Albo w pozie na Le Pensieure'a . Albo pod parasolem. Albo w tysiącu innych swoich genialnych stylizacji . Tylko bez wąsa, please.

Ale żeby nie było, ta kandydatura ma także swoje uzasadnienie sportowe. Kiedy Button zostawał mistrzem AD 2009 sypały się głosy, że bolidzie Brawna to i kosiarka została by mistrzem świata, tymczasem dwa sezony Jensa w McLarenie udowodniły, że jest po prostu bardzo dobrym kierowcą, co widać było w tym roku zwłaszcza na tle pogrążonego w depresji Hamiltona.

Robert Lewandowski. Za wszystkie gole w Bundeslidze. I w reprezentacji. Za skromność, ogromny postęp jakiego dokonał i jeszcze większy potencjał jaki w nim drzemie. I za bromance z Goetzinho .

embed

I za to  zdjęcie:

embed

queenerica:

Wojciech Szczęsny. Chyba największy wzlot ubiegłego sezonu. Od trzeciego bramkarza wychylającego się zza pleców Almunii i Fabiańskiego do pewniaka w składzie Arsenalu, pewniaka, któremu nie zaszkodziło nawet 8 bramek puszczonych w meczu z United. Ale Szczęsny to nie tylko wielki bramkarski talent - to także wybitnie ciachowy charakter, pewność siebie granicząca ze zwykłą bucerą, talenty do robienia wokół siebie show, dziesiątki filmików, po których mogłyśmy tylko powiedzieć "Szczęsny to jest gość" to wystarczające powody do nominacji.

A jakby Was nie przekonało, mamy jeszcze to:

embed

Kamil Stoch. Za to, że udźwignął presję zostania liderem reprezentacji po Adamie Małyszu należy mu się o wiele więcej, niż nominacja w plebiscycie Ciacho Roku 2011. Biorąc pod uwagę to, jak ważne są dobre polskie skoki, jak wiele pozytywnych emocji generowało się podczas śnieżnych niedzielnych obiadów - Kamil na prezydenta! A Kamil oprócz niewątpliwego talentu ma jeszcze kilka cudownych, słodkich cech - jest spokojny, nie gwiazdorzy, z pokorą podchodzi do siebie i swoich skoków:

Na dodatek jest chyba jednym z najsłodszych sportowców, jest w nim coś takiego zupełnie niewinnego, patrzymy na takie zdjęcia i nie mamy wątpliwości, że Kamil jest najlepszym facetem na Ziemi. Szkoda, że już niedostępnym dla nas.

Novak Djokovic

Robin Van Persie. To był jego rok - strzelał bramki jak na zawołanie, został prawdziwy liderem swojego zespołu i choć nie wygrał żadnego trofeum, nie możemy go winić. To on wyciągnął Arsenal z dołka na początku sezonu. No i niech ta nominacja osłodzi mu pominięcie w plebiscycie Złota Piłka. Każdy wie, że Ciacho Roku znaczy więcej.

embed

Marina:

Cesc Fabregas . To był zdecydowanie przełomowy rok dla mojego Czesia - zmiana klubu , zmiana fryzury , zmiana dziewczyny . I co? I Czesiu wyszedł z tego całego zamieszania pokazując nam dumnie tak dobrze znany ze słitfoci znak zwycięstwa. W Barcelonie stworzył z Messim zabójczy duet, ptasie gniazdo znalazło swój koniec na fryzjerskim fotelu , a dziewczyna? Hmmm fotki z nią na chodniku zamienił na te z Moc Moc Trio i bez spodni i wydaje się szczęśliwy jak nigdy wcześniej. Reasumując: jestem tak dumna z Czesia, że...że....że aż nie wiem co.  

Leo Messi. Nie wiem, czy będzie miał jakieś miejsce jeszcze w toalecie na statuetkę Ciacha Roku, jak już postawi tam tą trzecią Złotą i Okrągłą, ale pokłon zmuszona jestem w jego stronę złożyć. Co on zawdzięcza minionym 365 dniom? Gol na wagę zwycięstwa w Lidze Mistrzów i setki innych goli na wagę moich podróży kanapa->podłoga odbytych w ramach zadumy nad ich majstersztykiem. A także wdanie się w namiętny bromance z Villą (!!!) i nie mam pojęcia, jakim cudem, ale sprawienie, że wreszcie po wielu latach chrząknięć, sprytnego omijania tematu i komentarzy "może kiedyś się wyrobi", mogę głośno i w pełni świadomie powiedzieć, że uważam go za ciacho.

Leo MessiLeo Messi GQ Magazine

Wojciech "Wojtuś" Szczęsny. To 2011 rok był w tym, w którym z "zdolnego syna, tego słynnego bramkarza, co teraz tak fajnie komentuje w telewizji" stał się wielką gwiazdą. Z ledwością pamiętam czasy, gdy Smuda i Wenger nie chcieli mieć go w bramce, Kuba Wojewódzki na kanapie, Jack W. na swoich słiaśnych fociach, babcie za zabawiającego je żartami konsumenta pierogów, matki za uroczego zięcia dla swoich córek, a Ciachoredaktoki za męża. Z ledwością pamiętam, bo to naprawdę dziwne czasy były.

ruby blue

Wojtek Szczęsny. Tyle jeśli idzie o hipsterskie propozycje. Cóż, Wojtuś wybił nam się w tym roku do "mejnstrimu", na co nawet ja, futbolowa raczej ignorantka, nie mogłam zostać obojętna. Czy Szczęsny jest najprzystojniejszym polskim piłkarzem? Nie jest (Boruc). Najbardziej uroczym? Tak. Najbystrzejszym, najsympatyczniejszym, podchodzącym na luzie do życia, profesjonalnie do sportu? Tak. Wojtuś to po prostu fajny chłopiec jest. A ja lubię fajnych chłopców.

Wojciech SzczęsnyWojciech Szczęsny ciacha.net

Sebastian Vettel . Gdybym urządziła sobie prywatny ranking najprzystojniejszych formułowców, Sebastian otarł by się może o pierwszą piątkę, wśród tych, którym kibicuje na torze pewnie w ogóle byście go nie znalazły. Ale, po pierwsze Vettela trzeba docenić, bo "24 lata, dwa tytuły mistrza świata" nie zdarza się na co dzień, a po drugie, napiszę to gdzieś około sześćdziesiątego ósmego razu, ale to jest taki zabawny, taki do rany przyłóż, taki pocieszny, uroczy, słodki, rozczulający, trochę kończą mi się przymiotniki, ale wiadomo co co chodzi.

Wojciech Szczęsny

Zresztą, jak chce to też potrafi być hot:

Wojciech Szczęsny

Michał Kubiak. Podejrzewam, że i tak znalazłby się w finale dzięki Waszym głosom, ale ja tu muszę słuchać głosu serca i sumienia. Kubi to aktualnie mój drugi ulubiony polski siatkarz (Ciii, Kadziu, śpij spokojnie), a przecież błysnął w roku, w którym borykał się z wieloma problemami ( afera z Politechniką , hospitalizacja po Mistrzostwach Europy ). Należy mu się: za niezniszczalny hart i pogodę ducha, dziki w żołędziach i tę przejawiającą się na każdym kroku kruszynowatość:

embed
 

Co zapamiętamy z piłkarskiego roku 2011?>>

Najzabawniejsze momenty roku 2011>>

Więcej o: