Ufff, jak Zibi składa życzenia po angielsku to my zapominamy jak się nazywamy i nasze chrząstki w kolanach też

Playboy? Jaki Playboy, dziewczyny, my tu ledwo oddychamy, takich dreszczy nie miałyśmy od czasu gdy Andreas Kofler otworzył wafelka...

O Bosz. A teraz nas uszczypnijcie. Czy to się dzieje naprawdę? Czy on rzeczywiście mówi: "Hellou eveybady, maj nejm iz Zibi Bartman"?. Jeszcze nigdy nie słyszałyśmy, żeby ktoś tak seksownie wymawiał "lots, lots"...

Wody... wody...

A Playboy? Tak, wiemy, słyszałyśmy i nawet coś niecoś widziałyśmy. Ale spokojnie, musimy kupić i przeczytać. Tak kupimy Playboya. Po raz pierwszy w życiu. I wejdziemy z nim w Nowy Rok.

Zobacz: najbardziej urocze momenty 2011>>

Więcej o: