A jeszcze biedny Rooney miał wczoraj urodziny

Chociaż, czy taki biedny? Zważywszy, że jednak zaprosił na nie Balotelliego i innych piłkarzy City, a nie zaprosił Naniego, żona niosła mu dwie wielkie torby prezentów i wyglądała całkiem nieźle, więc może jednak nie były to najgorsze urodziny w jego życiu?

No dobra, w naszym by były. Ale Wayne albo ma silniejszy charakter, albo robi dobrą minę do złej gry, albo naprawdę lubi swoich kolegów z City i ich WAGsy których zaprosił na przyjęcie z okazji 26 urodzin do chińskiej restauracji Wings. Kickette sugerują, że za przyjęciem i listą gości stała Coleen i stąd ten niezbyt fortunny zestaw zawierający Garetha Barry'ego, Joe Harta i Mario Balotelleigo.

Wayne minę miał w związku z tym nieco kwaśną, ale wyglądał chyba nawet lepiej niż własna żona:

A na pewno lepiej niż Mario Balotelli, który nie przestaje nas przerażać.

embed

Ekhm, to jakby to... najlepszego Wayne... i głowa do góry. Serio :* :* :*

Więcej o: