Stanowczo zbyt długo nie oglądałyśmy (klaty) Mladena Petricia

Stanowczo. Mladen Petrić to taki trochę peryferyjny crush jednej z nas (rybki), która ma słabość do krótko ostrzyżonych typów o wyglądzie boiskowego chuligana, a także guilty pleasure Ciachoredaktorki, która odjechała w siną dla za sobowtórem Freddiego Ljungberga czyli olalli. To wszystko, plus fakt, że Mladen pozbył się koszulki a HSV wreszcie coś wygrało jest wystarczającym pretekstem żeby podzielić się z Wami klatą Chorwata.

Ten artykuł wygasł

Więcej o: