Jak powinien wyglądać mecz Borussii z Arsenalem?

Przed chwilą skonfrontowałyśmy Barcelonę z Milanem, teraz czas pochylić się nad meczem Borussii z Arsenalem. Zdecydowałyśmy, że nie będziemy robić konfrontacji, bo konfrontować Wojtusia z Matsem, van Persiego z Lewym, czy Mario Goetze z Arszawinem jest ponad nasze wątłe siły, postanowiłyśmy zatem napisać idealny scenariusz wieczoru.

Bo wszyscy mówią, że to będzie hit. Bo BVB gra porywająco, szybko i widowiskowo, a Arsenal - hmm... porywająco, szybko i widowiskowo. Bo Arsenal ma wspaniałego bramkarza, a Borussia - genialnych napastników i pomocników. Bo obu klubom zależy by wygrać. Ale czasem bywa tak, że w potencjalnych hitów rodzą się piłakrskie szachy, a po ostrożnych i napiętych 90 minutach na tablicy ciągle widnieją dwa tłuste zera. W naszym różowym świecie tak nie będzie.

W naszym różowym świecie będzie tak:

Przed meczem. Kamera zagląda do tunelu i pieści twarz Matsa Hummelsa. Wojtuś jest w świetnym humorze i przekomarza się ze słodkim chłopcem w żółtej koszulce, który za chwilę wyprowadzi go na boisko. Goetze i Arszawin mierzą się wzrokiem po czym wybuchają śmiechem. Robert Lewandowski i Aaron Ramsey już umawiają się na pomeczową wymianę koszulek, a Per Mertesacker ucina sobie sympatyczną pogawędkę z Kevinem Grosskreutzem.

W czasie hymnu Ligi Mistrzów - wszyscy się wzruszamy, ale tu raczej, nawet w rzeczywistości nic nie może pójść źle. Pierwsza połowa:

Zacięty pojedynek, akcja, za akcją, kontra za kontrą, dryblingi, nołlukpassy, ostre, ale czyste wślizgi. Lewy, Kuba i Mario strzelają jak szaleni, ale Wojtek wyjmuje wszystko. Trener Wenger jest trochę zdenerwowany ale wygląda pięknie i szlachetnie i nawet mu przez myśl nie przejdzie założyc pikowanej puchowej kurtki.

embed

Jack Wilshere siedzi na trybunach, a kamera pokazuje go często. Oprócz tego, że siedzi - twittuje o meczu w sobie tylko właściwy uroczy i zabawny sposób .

Komentatorzy nie mówią ciągle "Polak, Polak, Polak", tylko "Lewandowski", "Szczęsny" i "Błaszczykowski". Bo ludzie mają nazwiska.

Igansi Miquel (bo w idealnym świecie Ignasi Miquel gra od pierwszej minuty) ciągnie Matsa Hummelsa za koszulkę i rozrywa ją. Ta pęka ukazując boską klatę, a sedzia oczarowany tym widokiem nie odgwizduje przewinienia.

Przerwa. W przerwie, wskutek zabawnej pomyłki realizatorów kamera towarzyszy zawodnikom obu drużyn pod przysznicem.

Druga połowa. Mikel Arteta zazdrosny o powodzenie Hummelsa sam rozrywa na sobie koszulkę krzycząc "football is winning!".

Sędzia nie odgwizduje przewinienia, patrząc jak urzeczony. Bezbramkowy remis przestaje odpowiadać obu drużynom, Borussia wzmacnia więc ataki, ale Wojtuś zdążył w międzyczasie wyhodować sobie dodatkowe ręce i nogi, odbija więc nonszalancko strzał Grosskreutza rozwiązując w międzyczasie sudoku i odrabiając pracę domową z chińskiego.

Wojciech SzczęsnyWojciech Szczęsny youtube.com

Kamery pokazują papę Szczęsnego, który jest zadowolony. "Może jeszcze gola strzel!" krzyczy żartobliwie, ale Wojtuś chyba nie zrozumiał, więc po strzale Goetzego wybija piłkę - wprost do bramki Waidenfellera. Arsenal prowadzi 1:0, trybuny szaleją, Wojtuś ściąga bluzę - sędzia nie jest tym razem pobłażliwy i pokazuje mu żółtą kartkę. Ojej, to już druga! Pierwszą dostał za rozwiązywanie sudoku w bramce! Co to będzie! Wojtuś schodzi z boiska (za linią czeka już Ciachoredaktorka z mikrofonem), a za niego wchodzi nierozgrzany Almunia. Borussia rzuca się do ataku. Hummels podaje do PIszczka, Piszczek do Kuby, Kuba do Lewego, a ten pięknym lobowolejem z przewrotki pokonuje bezradnego Almunię. Jest remis na Sugnal-Iduna Park, Lewandowski zdziera z siebie koszulkę i podbiega do fotoreporterów...Wszyscy się cieszą i zdejmują koszulki!

Borussia Dortmund świętuje mistrzostwo NiemiecBorussia Dortmund świętuje mistrzostwo Niemiec Getty Images

Borussia Dortmund świętuje mistrzostwo NiemiecBorussia Dortmund świętuje mistrzostwo Niemiec Getty Images

Borussia DortmundBorussia Dortmund bvb.de

embed
embed

Kuba BłaszczykowskiKuba Błaszczykowski AP/Michael Sohn

I pewnie gdzieś w tym moemencie się budzimy... Ale było fajnie, nie?

Więcej o: