Formułowe podsumowania: GP Włoch

Wyścig na Monzy tradycyjnie dostarczył mnóstwo niesamowitych wrażeń i emocji.

A przynajmniej jego pierwsza część (bo później już nam się wszystko ustabilizowało). Fernando Alonso nie żartował z tymi groźnymi minami przed startem.

GETTY IMAGES/Paul Gilham

I bardzo dobrze, bo dzięki temu Sebastian Vettel dostał jakąkolwiek szansę wykazania się w tym wyścigu, a trzeba przyznać, że jego manewr odzyskiwania pozycji był najwyższej klasy.

embed

Czego absolutnie powiedzieć nie można o popisie Luizzi'ego na starcie. Zdajemy sobie sprawę, że HRT zrobi wszystko by znaleźć się na punktowanej pozycji, choćby tyłem i choćby na 3 sekundy, ale może tak bez kasowania naszego biednego Witusia i Nico po drodze, hmm?

 

Za stwarzanie niebezpieczeństwa na torze Tonio ukarany został karą przesunięcia o 5 pozycji na starcie do następnego wyścigu (GP Singapuru). (Czyli, że będzie startował z przejścia granicznego w Malezji, tak?).

Gorące włoskie słońce nie posłużyło również niestety Markowi Webberowi, którego zdecydowanie za bardzo poniosło przy próbie wyprzedzenie Massy i o mały włos nie zakończyło wyścigu również dla Bejbiego.

embed

Tyle z negatywnych higlightów Monzy, tym najbardziej pozytywnym i ekscytującym była chyba walka przeżywającego dwudziestą siódmą młodość Mistrza Schu z Buttmiltonem. No i patrzcie dziewczęta, Lewis Hamilton, ten niby lepszy w McLarenie, pół wyścigu męczył z weteranem w Mercedesie, wystosowywał desperackie komentarze radiowe, a tymczasem ten sympatyczny i niedoceniany Brytyjczyk, ten niedoceniany, proszę państwa, Dżienson skorzystał tam gdzie dwóch się biło i wskoczył nam na drugie miejsce. (I w nagrodę mógł/chciał pocałować Sebastiana Vettela).

GETTY IMAGES/Mark Thompson

W gronie pozytywnych bohaterów Monzy nie może zabraknąć również naszego dzielnego Bruno (wobec którego odczuwamy dziwną matczyną dumę, gdy radzi sobie dobrze) oraz Dj'a Squira (karierze muzycznej Jaime obiecamy się jeszcze przy innym ogniu w inną noc bliżej przyjrzeć), który już chyba specjalnie odstawia dziadostwo w kwalifikacjach (przyznaj się Dj!).

No, a Wam jak podobał się wyścig/rozstrzygnięcia/łzy Sebastiana i Jenson na podium?

P.S. Po wyścigu w jednym z miejscowych nocnych klubów odbyło się afterparty. Zgadnijcie, kto był jego głównym brylującym.

GETTY IMAGES/Jacopo Raule

"No i słuchajcie tak ich skasowałem".

A więcej zdjęć z after i samego party w naszej galerii.

Więcej o: