Manchester United - Arsenal: ciachowa relacja NA ŻYWO

Jest piękny, słoneczny dzień (no, chyba, że akurat jesteście zamkniętymi w hotelowym pokoju tenisistami, którzy oczekują na przyjście huraganu Irena) dzień, w którym dzieje się bardzo wiele, a my już nieco zmęczone lekkoatletycznymi zmaganiami zapraszamy Was na kolejną relację na żywo, tym razem z superhitu Premier League czyli pojedynku naszego ulubionego zespołu (Man United) z Waszym ulubionym zespołem - Arsenalem. Czy Kanonierzy podnieśli się po porażce z Liverpoolem i odejściu Nasriego (który zdążył już zaliczyć asystę dla City)? Czy United utrzymają świetną formę z dwóch pierwszych kolejek? Czy Ignasi Miquel znów zaplącze się w koszulkę a Berba będzie tak na nas patrzył i patrzył...?

ODŚWIEŻ RELACJĘ

KONIEC. Podsumowanie - wersja dla fanek Arsenalu:

Jest źle, bardzo źle, ale chyba nie może już być gorzej i szczęściem w nieszczęściu jest to, że ten mecz zdarzył się teraz, przy jeszcze otwartym okienku transferowym, a nie w połowie sezonu - jest jeszcze czas na zkupy, wzmocnienia i przegrupowanie sił - są dwa tygodnie przerwy na kadrę, w których można się pozbierać. No i jest Wojtek Szczęsny - brzmi to paradoksalnie, ale mimo kuriozalnej kombinacji cyfr jaka widnieje na tablicy wyników, był on chyba dzisiaj najlepszym zawodnikiem Arsenalu. Także nie traćcie nadziei, i też idźcie robić to, co zrobiłby Sławek Szmal.

KONIEC. Podsumowanie - wersja dla fanek Manchesteru:

Co tu podsumowywać, jest pięknie i wspaniale, a dla piszącej te słowa rybki jest to najszczęśliwszy dzień w życiu (zaraz po meczu Legii z Górnikiem Zabrze, który dał jej mistrzostwo Polski). Mamy wspaniałą, młodą, pełną entuzjazmu i głodną piłki, zwycięskiej piłki drużynę. I skuteczną co dodaje po obejrzeniu statystyki mówiącej o 17 strzałach oddanych przez MU. Kocham Toma Cleverleya, Ashley Young jest niesamowity, a Wayne Rooney z włosami sprawia, że znów mam 14 lat. Dziękuję, idę robić to co w tej sytuacji zrobiłby Sławek Szmal.

KONIEC. Masakra, pogrom, rzeź i huragan Irena na Old Trafford. Manchester - 0siem, Arsenal - dwa.

18.51 OOOOOOOOOOOOOOOOSIEEEEEEEEEEEEEEEEM DO DWÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓCHHHH!!!!! ASHLEY YOUNG!!!

18.47 Diabłom jest jeszcze mało, a Webb zdaje się nie słyszeć jęków zrozpaczonych Ciachoczytelniczek "paaanie sędzio, kończ waść... wstydu oszczędź".

18.43 Za van Persiego i Walcotta wchodzą Chamakh i Lansbury. W zeszłym tygodniu pozwalałyśmy sobie na fantazje o Lansburym i ciemnej uliczce, ale teraz wydaje nam się, że jakoś nie wypada...

18.42 Wojtusiu, jak Ty się pozbierasz...

18.41 Ale Rooney nie znal litośći, chce histroycznego wyniku dla drużyny i hat-tricka dla siebie. Jest 7:2. Słownie: SIEDEM. DO DWÓCH.

18.40 No i jeszcze rzut karny dla Manchesteru. Ktokolwiek będzie go wykonywał powinien się zlitować i przestrzelić.

18.36 Jenkinson dostaje drugą zółtą i w efekcie czerwoną kartkę, ale sędzia i tak był pobłażliwy dla kanonierów (patrz: Arszawin).

18.33 Tym razem van Persiemu się udało. Jest 6:2, Arsenal odgryza się bez nadziei ale z wściekłością i determinacją, i same nie rozumiemy do końca dlaczego ponura nieradość RvP wydaje nam się taka hot...

18.30 ...bo jest już 6:1. W tym meczu wszystko wpada w siatkę Arsenalu jak chce, także strzał Park Ji-Sunga...

18.29 I tak, siwy też będziesz nam się podobał...

18.29 Wojtku, Wojtusiu kochany, jakbyś potrzebował po meczu jakiegoś pocieszenia, masażu rozluźniającego, albo pół litra czystej, albo kojącego towarzystwa współczujących redaktorek, to wesz gdzie nas szukać...

18.25 A dla Rooneya była to 151. bramka w koszulce z diabełkiem na piersi. Najwyraźniej włosy mu służą, choć to już trochę wyświecht.... GOOOOOOOLLLL!!!!! PIĘĆ DO JEDNEGO!!! Wspaniała akcja zakończona przez Naniego mięciutką, śliczną, bezlitosną bramką. Skoro minutę temu napisałyśmy, że to pogrom, to co mamy napisać teraz?

18.23 Rzut wolny dla Manchesteru i GOOOOOOOLLLLL!!! zNOWU WAYNE ROONEY Z WOLNEGO!! DOSKONALE TRAFIŁ W OKIENKO, a raczej w to miejsce gdzie nie było Wojtka Szczęsnego. Pogrom na Old Trafford trwa.

18.20 Wojtek Szczęsny trochę rozpaczliwie, ale skutecznie obronił trochę rozpaczliwą i nieskuteczną nawałę Chicarito, Naniego, Andersona i kolegów.

18.18 A Chris Smalling postanowił uhonorować twórców radzieckich dobranocek robiąc zarazem przyjemność Arszawinowi i pobawić się w Kiwaczka . Albo w Cristiano Ronaldo. W każdym razie - o jedną kiwkę za daleko.

18.15 Teraz Arszawin postanowił przypomnieć, ze jest bądź co bądź najdroższym piłkarzem londyńczyków i poprowadzil prześliczną samodzielną akcję pod bramkę De Gei, Tyle, że trochę nic z niej nie wynikło. Ale wiesz Andriej, miło było cię widzieć.

18.13 Robin van Persie jest chyba bardzo stremowany tym niestrzelonym karnym. Teraz dostał podanie od Rosickiego i mógł z piłką i De Geą zrobić absolutnie wszystko co chciał, ale zdecydował, że to czego chce to zabawa w "piłka parzy" i jak najśpieszniej odkopał ją od siebie udając, że to strzał na bramkę.

18.11 Tymczasem komentator zaczął wymieniać kto jeszcze siedzi na ławce rezerwowych Arsenalu, ale jak dla nas mógłby równie dobrze wykoncypować jakieś randomalne zbitki spółgłoskowo-samogłoskowe, a miałybyśmy tak samo blade wyobrażenie o tajnej broni Wengera

18.09 ...a równie kulturalni chłopcy z MU natychmiast pośpieszyli z rewizytą. I podarowali Wojtkowi Szczęsnemu okazję do wspaniałej parady.

Gramy! Czy Arsenal podniesie się w drugiej połowie, czy to raczej Manchester go dobije? Co powiedział w szatni Arsene Wenger, a co Alex Ferguson? No cóż, odpowiedzi na drugie z tych pytań nie poznamy nigdy, za to odpowiedź na pierwsze już za 45 minut... Na razie kanonierzy składają kurtuazyjną wizytę okolicom pola karnego Manchesteru, ale jako dobrze wychowani chłopcy wiedzą, że nei wypada zbytnio się zasiedzieć w gościach...

...a Cesc Fabregas stracił wiarę w swój były klub jeszcze przed bramką na 3:0...

PRZERWA. Samir Nasri jest trochę bezczelny i występuje w serialu "500 rzeczy na dobicie Arsenalu Londyn"...

PRZERWA. Jest 3:1, i jedno jest pewne: kochamy Premier League. Trzy, szybkie i okrutne gole dla Manchesteru, niewykorzystany karny przez Robina van Persiego, gol dla Arsenalu gdy Diabły już myślały o zimnym prysznicu w szatni i łatwej drugiej połowie i kontrowersje sędziowskie. Tak, kochamy Premier League.

17.47 GOOOOOOL!!! THEO WALCOTT PRZYWRACA NADZIEJĘ ARSENALOWI!!! Otrzyjcie łzy fanki kanonierów, bo tym razem Theo po prostu wziął i strzelił. A jak się przy tym poe męsku i seksownie NIE cieszył...

17.43 Kanonierzy pospieszyli z kontratakiem, ale zagubili się gdzieś w gąszczu czerwonych koszulek. A my nie wiemy co powiedzieć. Osobiście cieszymy się bardzo, ale wiemy przecież, że wśród Was przeważają fanki Arsenalu i obawiamy się, że nasza zbyt ostentacyjna radość może zranić Wasze uczucia... Trzymacie się jakoś? Będzie lepiej, na pewno, przecież nie co tydzień gra się z United i Liverpoolem, a w Lidze Mistrzów może nie traficie tym razem na Barcelonę?

17.41 GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLL!!!! WAYNE ROONEY Z RZUTU WOLNEGO POKONUJE WOJTKA SZCZĘSNEGO! NOKAUT NA OLD TRAFFORD!

17.39 A nie, przepraszamy, Arszawin nie faulował Welbecka tylko kogoś innego, ale kontuzja Welbecka zaabsorbowała sędziego i uratowała skórę Andriejowi. Ale i tak źle się dzieje w Arsenalu - żółty kartonik obejrzał Jenkins.

17.34 Ale też strasznie nam żal fanek Arsenalu, bo to już chyba ten etap kiedy biednemu wiatr wieje w oczy i Andriej Arszawin może zaraz wylecieć z boiska. Na własne życzenie, bo za faul na Danym Welbecku, który zakończył to spotkanie dla najlepszego zawodnika Manchesteru. No dobra, Webb oszczędził Arszawina, ale Welbecka szkoda, bo pięknie rozpoczął sezon i mógłby nawet powalczyć o koronę króla strzelców...

17.31 Robin van Persie stanął przed szansą wyrównania, ale Davidowi De Gei w międzyczasie wyrosły skrzydła i nie dał mu szansy. Kontratak Manchesteru ruszył natychmiast, ale Dany Welbeck minimalnie chybił. Ile. Tu. Się. Dzieje.

17.28 GOOOOOOOOOOOOOOL!!!!! ASHLEY YOUNG 2:0!!! MASAKRA NA OLD TRAFFORD! Ale przepiękna krzywizna jaką zatoczyła kopnięta przez niego piłka może się równać tylko z krągłościami bicepsów Treya Hardee'ego... Manchester miażdży. Trochę przypuszczałyśmy, że tak będzie, ale czekałyśmy na odpowiedni moment żeby to powiedzieć.

17.26 Karny dla Arsenalu! Johnny Evans pociągnął za ramię Theo Walcotta, a ten wykorzystał okazję by z wdziękiem upaść. RObin van Persie podchodzi do piłki, staje na przeciw de Geiiiii iiiiiii....!!!! AAAAAAA DE GEA BRONI KARNEGO!!!

17.25 Arsene Frasobliwy to jednak jeden ze smutniejszych widoków na świecie...

17.22 GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLL!!!! DANNY WELBECK!!! Wojtek Szczęsny musnął tylko piłkę czubkiem rękawicy, albo i nawet nei jak pokazuje powtórka. Głowa Danny'ego Welbecka pakuje piłkę do siatki, a w Arsenalu mała wojna domowa. Walcoot ma pretensje do Jenkinsona i na odwrót a wszyscy mają pretensje do obrońców Arsenalu.

17.19 Auuuć, Tom Cleverley krwawi! O zderzeniu z łokciem Thomasa Rosickiego. Ale to dobra okazja, żeby powiedzieć, że go kocham. Jeszcze tylko 49 razy.

17.13 A Rafał Nahorny układa własną wersję przeboju Lindy i Świetlików , trawestując "już nigdy nie będzie takiego lata" na "jeszcze nigdy Arsenal...". Fraza ta padła w ciągu dziesięciu minut meczu tak lekko licząc z piętnaście razy. Wyciągamy z tego wnioski, że sytuacja jest ekstraordynaryjna, żniwo wielkie a robotników mało. Ale wiemy to nie od dziś.

17.10 Czerwone Diabełki mają mocny ciąg na bramkę Arsenalu. No cóż, my też byśmy miały ciąg na jakąkolwiek bramkę, w której stałby Wojtek Szczęsny. Ashely YOung próbował wymusić karnego żeby wzmocnić interakcję z Wojtkiem, ale sędzia Webb stwierdził, że nei będzie się bawił w swaty i kazał mu wstawać i nie udawać (taki rym z trybun Warmii Grajewo).

17.06 Ashley Young mógłby być trochę ikoną tego meczu. Bo rzeczywiście wszyscy są tutaj bardzo, bardzo young , a Arsene Wenger nie ma już monopolu na prowadzenie przedszkola. Tymczasem Danny Welbeck pobiegł z piłką przez pół boiska, ale potem zlitował się nad Szczęsnym i nie trafił.

17.01 Czy mówiłam już dzisiaj, że kocham Toma Cleverleya? Dobra, to jeszcze powiem tylko tak z pięćdziesiąt razy do końca meczu, ok? Bo Tommy właśnie oddał swój pierwszy strzał na bramkę po podaniu Chrisa Smallinga. A poza tym to Arsenal ma bardzo ładne stroje wyjazdowe, zwłaszcza te turkusowo-niebieskie elementy jakieś takie soczyste i wakacyjne...

17.00 Jest młodo, świeżo i ciachowo. I Howard Webb. Znajdź niepasujący element.

16.56 Aaaaa, zaczynamy. Z nami zaczynają Rafał Nahorny i Marcin Rosłoń (sto lat temu jeden z ulubionych legionistów jednej z nas, a już na pewno ulubiony dziennikarzopiłkarz) a z ciachowej strony redaktorka rybka i wspierająca ją w relacjonowaniu queenerica, aczkolwiek istnieje niebezpieczeństwo, że ta ostatnia zemdleje z emocji po 10 minutach albo zaślini się na widok Johnny'ego Evansa.

16.50 Aha, no bo okazuje się, że miałyśmy nie ten kanał.

16.48 W oczekiwaniu na mecz w naszym kochanym Canal + (który pewnie nigdy tego nie przeczyta, więc możemy się bezinteresownie podlizać) ogląda jakiś baaaardzo dziwny serial, w którym występuje gruby Matt Damon, pani, która nie chce urodzić dziecka w Kanadzie bo chce żeby zostało prezydentem USA, dziewczyna grubego Matta Damona, która wywołuje bunt na pokładzie jego samolotu ( bo on jest pilotem, ale nawet w połowie nie tak hot jak Webbo ) i bierze starego pana jako zakładnika i w ogóle sooo much fuun. Mówimy Wam, beczka śmiechu.

16.37 Dla zachowania równowagi z ekosystemie, kiedy Manchester United gra z Arsenalem, jego zły brat bliźniak lokalny rywal jedzie do Londynu na spotkanie z największym rywalem Arsenalu - Tottenhamem. A właściwie już pojechał, splądrował na pięć goli i złupił na trzy punkty. Tak, tak drogie panie, to już nie może być przypadek - Citizens wyrastają na potężną siłę w Premier League, a tak wygląda maskara mechanicznym Edinem Dżeko (nakręcanym trochę przez Samira Nasriego) w ich wykonaniu:

Na początek szybkie i skondensowane konfrontacje na szczycie w pigułce...

Jak dla nas - remis.

Więcej o: