APOEL vs Wisła: a może jednak się napijemy?

Bo jednak, coraz bardziej przerażone, nie wyobrażamy sobie spędzenia najdłuższych 90 (a nie daj Boże 120, albo i więcej!) minut naszego życia tak zupełnie na trzeźwo.

A więc na własną odpowiedzialność róbcie to co my, a jeśli jesteście nieletnie - pijcie colę i udawajcie. Chociaż jeśli jesteście nieletnie, na miejscu Waszych rodziców zastanowiłybyśmy się dwa razy czy narażać nasze dzieci na ryzyko zejścia na zawał w tak młodym wieku, tudzież czy pozwolić im tak bezwstydnie nakręcać się widokiem Czarka Wilka i Cwetana Genkowa. No ale nieważne, nie czas żałować róż gdy płoną lasy, a więc do dzieła i na trzy-czte-ry.

Co pić i kiedy?

Przed meczem: Reds Sun - bo jesteśmy na Cyprze, jest gorąco, jest wynik 0:0, czyli najlepszy wynik na świecie i nie wydarzyło się jeszcze nic złego.

Przed meczem: Arak. Bo wikipedia mówi, że to napój chętnie konsumowany w Izraelu, a my musimy się napić za zdrowie Maora Meliksona. Pijemy od razu pół szklanki, niezależnie od tego czy zagra czy nie.

Przed meczem: to samo co Kamil Kossowski. Z nadzieją, że sprzedał swoim kolegom wiślakom jakieś sekrety nierównej murawy w Nikozji

Przed pierwszym gwizdkiem: 50 gram czystej wódki. Dla kurażu. I ku chwale Ojczyzny!

Po pierwszym gwizdku: Wódka Krakus, żebyśmy nie zapomniały komu kibicujemy:

embed

w 10. minucie - szampana z radości, że jest jeszcze 0:0. (Jeżeli nie jest - setkę czystej)

W 15 minucie - jakiegoś ładnego, słodkiego i kolorowego drinka posyłamy po kryjomu do jako wyraz uznania dla jego urody. Tylko niech sobie za wiele nie wyobraża.

W 20. minucie - szampana z radości, że jest jeszcze 0:0. Jeśli nie jest - patrz wyżej, ale jeśli jest np. 1:0 dla Wisły pijemy szampana i dodatkowy kieliszek jeśli pod koszulką Patryka Małeckiego tym razem nie będzie papieża.

Jeśli jednak zamiast papieża zobaczycie rower - może to oznaczać, że nie powinnyście już więcej pić:

embed

Za każdym razem kiedy zobaczymy Cwetana Genkowa - ha, ha, dałyście się nabrać. Przecież wiadomo, że jak się zobaczy Cwetana Genkowa to wystarczy się oblizać.

W 30. minucie - jeśli jest jeszcze 0:0 pijemy litr benzyny. No co, trudno, trzeba jakoś utrzymać ten autobus w bramce Wisły.

W 40. minucie - cokolwiek byle ciurkiem do przerwy.

W przerwie nie pijemy. W przerwie modlimy się, posilamy, oddychamy.

Zobacz co piłyśmy (i jadłyśmy) przed meczem Wisły ze Skonto>>

W 47. minucie - Cosmopolitan. Za międzynarodowy skład naszej kochanej Wisełki i import zagranicznych ciach jaki nam zapewnia.

W 55. minucie - Sex on the Beach . Gdy dojdziecie do wniosku, że owszem Cypr i Czarek Wilk to jest owszem, fajne połączenie, ale po co jeszcze biegać za jakąś piłką, w jakimś meczu, o jakąś Ligę Mistrzów... jeśli Wam zasmakuje i macie bujną wyobraźnię - możecie poprawić tym .

embed

W 60. minucie - Piwo. kiedy powrócicie z marzeń o Czarku, cypryjskiej plaży i piasku złotym jak jego włosy, i dojdziecie do wniosku, że takie rojenia są dobre dla mięczaków, a prawdziwe dziewczyny wolą piwo i mecz.

W 70. minucie - Jeśli nadal jest 0:0 - nie musicie już nic pić, bo jesteście pijane szczęściem. Jeśli wygrywa Wisła - to dziwimy się jak jeszcze udaje Wam się utrzymać na naogach, bądź innych częściach ciała. A jeśli wygrywa APOEL - to weźcie odrazu 2KC. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Teraz nie ma się co oszukiwać jesteście (jesteśmy) już tak pijane, że ostatnich minut meczu kompletnie nie pamiętamy, prosimy więc kogoś z otoczenia żeby docucił nas w 90. minucie i powiedział jaki jest wynik. No chyba, że jest dogrywka, wtedy prosimy tego miłego sanitariusza z karetki reanimacyjnej żeby powiedział Mamie, że bardzo ją kochamy, a Wiśle, że to dla niej... Karnych nie jesteśmy sobie niestety w stanie wyobrazić. Jeśli do nich dojdzie będziemy prawdopodobnie na oddziale intensywnej terapii więc po prostu opowiecie nam jak było.

embed
Więcej o: