Arsenal - Liverpool: ciachowa relacja NA ŻYWO!

Dzień dobry kochane Dziewczęta! Jest piękne, słoneczne, sobotnie popołudnie, trybuny Emirates Stadium powoli się zapełniają, ze stanowiska komentatorskiego wita Was ciachoredaktorka rybka, koło której właśnie przebiegł rozgrzewający się Andy Carroll posyłając jej swój najpiękniejszy łobuzerski uśmiech... I wtedy się obudziłyśmy. Wciąż jednak jesteśmy na stanowisku komentatorski, wprawdzie przed telewizorem i zdecydowanie ze daleko od Londynu, ale to jeszcze nie powód, żebyśmy miały się źle bawić, prawda? No więc piszcie do nas na ciacha@g.pl i odwiedzajcie na facebooku!

ODŚWIEŻ RELACJĘ

Dziękujemy za uwagę i obecność. Do zobaczenia przy następnej relacji!

KONIEC. Zaczęło się sennie, rozkręciło się pod koniec - świetna zmiana Suareza, niezbyt udane spotkanie Miquela, ale za to sporo wypatrzonych przez nas ciach. Martin Kelly, Ignasi Miquel, Henri Lansbury, Jose Enriquez, i kilka niegrzecznych fantazji na temat spotykania Meirelesa i Lansbury'ego w cieszących się złą reputacją dzielnicach miasta. Szkoda też Wojtka Szczęsnego i fanek Arsenalu, które przezywały z nami ten mecz, ale zwycięstwo Liverpoolu zasłużone i to w stronę kibicek The Reds wędrują nasze gratulacje.

15.39 Znowu nam serwer padł. No, panie serwerze, w takiej chwili? Kiedy właśnie padał GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLL na 2:0? I znowu Suarez!

15.35 I jakbyśmy już były z tym Meirelesem w tej ciemnej ulicy, to Henri Lansbury też mógłby przyjść.

15.33 Trochę byśmy nie chciały spotkać Meirelesa w ciemnej ulicy... Hmmm, a może właśnie byśmy chciały, ale po 22.00 i nie opowiadałybyśmy o tym nieletnim...

15.30 Przepraszamy, okazuje się, że bramka została jednak zapisana na konto Ramseya. Ignasi ma "tylko"asystę. Ojeeeej, jaki bidny, mokry Wenger! Trochę mamy ochotę wbiec w ekran, wyciagnąć go za łokieć w jakieś ciepłe miejsce i zrobić gorącą herbatę i ciasto. A potem poprosić o numer do Wilshere'a.

15.26 Nie chcemy mówić "a nie mówiłyśmy", bo nie mówiłyśmy, ale tak właśnie myślałyśmy (serio, serio), że Luis Suarez odmieni losy tego spotkania... Szkoda nam Wojtka, szkoda Ignasiego i szkoda fanek Arsenalu, zwłaszcza, ze jedyne pocieszeni jakie przychodzi nam do głowy to... "gorzej już nie będzie", ale chyba zgodzicie się, że ten gol należał się czerwonym...

15.23 GOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLLLLLLL!!!! Akcja dwóch rezerwowych - Suareza i Meirelesa ale gol... Ignasi Miquela! Ojej, no cóż, kazdy marzy o golu w debiucie, nie martw sie Ignasi...

15.22 A to bliżej nieznane młode ciacho z Arsenalu nazywa się Henri Lansbury i wygląda tak:

embed

15.21 Wojtek Szczesny zwycięsko wychodzi z pojedynku z Luisem Suarezem, który wniósł na boisko nową energię. Robi się szybko, ostro i mokro. A nie, mokro to już było od dawna. Liverpool coraz bardziej zdeterminowany.

15.18 A na boisku pojawił się Raul MEreiles, przerażając tatuażami, oraz Luis Suarez. Arsenal wymienił Andrieja Arszawina na jakieś młode, niznane nam bliżej ciacho. Dobra, teraz to sie bedzie działo, zobaczycie. 15.16 CZEWRONA KARTKA! I to nie, "prawie czerwona", ale całkiem czerwona dla Frimponga za faul na Charlie Addamie. A, że Emmanuel miał już zółtą na koncie, nie ma się co dziwiwć, że za faul w srodku boiska sędzia nei był zbyt wyrozumiały...

15.14 Ii iiiiiiiiiiiiiiiiiii kolejny "prawie ghol" w tym meczu! Van Persie! Chyba najbliżej gola ze wszystkich dotychczasowych prawie goli... No, no rozkręcamy się... Teraz czekamy na "prawie słupki" i "prawie poprzeczki".

15.12 Kolejna szybka akacja Theo Walcotta po skrzydle i kolejna pewna interwencja Pepe Reiny. I tak sobie biegają, atakując i interweniując i ślizgając w deszczu... Jakieś moze macie ciekawe krzyżowki?

15.09 A teraz bohaterska interwencja dla odmiany Jamego Carraghera. Bohaterska, albo sliska, ale i tak wyglądała efektownie.

15.07 Miałyśmy chwilowe problemy techniczne, ale cyba nie straciłyśmy zbyt dużo? Kilka efektownych podań w tę i z powrotem, kilka zbliżeń na mokre włosy Andy'ego Carrolla i kilka hektolitrów angielskiego deszczu, czyż nie tak?

15.02 Iiiiiiiiiiiiiiii.... prawi goooool! Martin Kelly i słupek z małą pomocą Wojtka Szczęsnego. Ale zawsze coś. Pomału godzimy się z myślą, że "prawie gole" to najwięcej co uda nam sie wyciągnąć z tego meczu. I klata Ignasi Miquela.

14.55 Zaczynamy drugą połowę. Niestety bez Suareza, za to z obrzydliwym, klubowym ortalionem Wengera, który czasem wydaje nam się jedynym powodem, dla którego Arsene nie jest najprzystojniejszym trenerem na świecie...

PRZERWA. Wojtuś też był na tej wystawie...

embed

... i miał takie super słuchawki...

embed

PRZERWA. A my przypominamy, że Arsenal obchodzi w tym roku swoje 125 urodziny, a jeśli tęsknicie za Jackiem Wilsherem możecie oglądać go... w Saatchi Gallery w Londynie:

embed

14.33 Lucas faulował Frimponga, rzut wolny dla Arsenalu, który zamienia się w rzut rożny po interwencji Reiny, który interweniował także skutecznie po rzucie rożnym. Pierwsza połowa przedłużona o trzy minuty, ale mówimy Wam, że ten mecz, który rozgrywa się w naszych głowach jest o wiele ciekawszy. Już dawno doszłyśmy do momentu wymiany koszulek... Ale może ktoś jeszcze strzeli bramkę do szatni?

14.29 Nasri - Walcott - van Persie - piruet - rzut rożny... i nic.

14.26 O rrany, chyba naprawdę nie pozostaje nam nic oprócz fantazjowania o Ignasi Miquelu i Martinie Kellym, bo jakoś spotkanie nie stara się za bardzo o to, żebyśmy się na nim skupiły... Nie żeby nie było szybkie i pozbawione akcji - w końcu to Premier League <3 , ale tak jakby trochę poniżej oczekiwań...

14.19 Liverpool jakby trochę przeważa, ale teraz to Samir Nasri (któremu jednak się chce!) zaczarował piękną indywidualną akcja holując piłkę przez pół boiska, co jednak nie zakończyło się zmianą wyniku. Niby coś się dzieje, a trochę jakby nie działo się nic.

14.16 Kolejne ciacho dostrzeżone po stronie Liverpoolu - Jose Enrique. Dostrzeżone dlatego, że to obrońca, co oznacza, drogi Watsonie, że Arsenal atakował. Aczkolwiek póki co, nie jest to najbardziej pasjonujący mecz jaki widziałyśmy w życiu, choć przed chwilą piękną paradą popisał się Pepe Reina. Liverpool już pomnknął z kontrą i za chwilę Szcześny będzie miał okazję wypowiedziec się w tym korespondencyjnym pojedynku.

14.11 Nie, nazwisko Frimpong wcale nie jest śmieszne. Zachowujcie sie. Bądźmy poważne.

14.10 D ziewczyny, nie płaczcie tak po Kościelnym... Wyzdrowieje na pewno, wyślemy mu czekoladki do szpitala, a tymczasem Ignasi... Chyba się zakochałyśmy, wybaczcie. Tymczasem Liverpool atakuje, ale po raz kolejny rozbija się o niezłomny opór Wojciecha Szczęsnego.

14.07 Piękna parada Wojtka Szczęsnego! Andy Carroll uderzał z głowy, ale Wojtuś rzucił się jak lew, jak tygrys, jak pantera, jak... jak Wojtek Szczęsny!

14.04 Ignasi nie jest nam tak zupełnie obcy - był już kiedyś naszym ciachem neidocenianym , pamiętacie? Bardzo nam przykro z powodu kontuzji Kościelnego, ale mecz zrobił się właśnie 143 razy ładniejszy...

14.00 Lauerntowi Kościelenmu cos sie stało, dzięki czemu mogłyśmy podziwiać przez kilkanaście sekund rozgrzewkę młodocianego Ignasi Miquela - osiemnastolatka kanonierów pochodzenia hiszpańskiego, a teraz zobaczymy go na boisku. Ojej, piszemy to jedną ręką ia otwartymi ustami obserwując jak zmienia koszulkę na meczową.... Mmmmm... To pierwszy prezent na Gwiazdkę już mamy...

13.59 Na razie jest dosyć nerwowo - kilka przepychanek, kilka fauli i kilka akcji - a nawet gol dla Liverpoolu. Po gwizdku sędziego.

13.55 Martin Kelly -obrońca Liverpoolu, ktory dostojnie przebiegł się własnie po naszym ekranie wywołał w redakcji pomruk uznania. A Wam, jak się podoba?

13.52 Pierwsza interwencja Szczęsnego. nie, żeby musiał się jakoś specjalnie namęczyć, ale upadł z wdziękiem i gracją. A tymczasem Arsenal już na polu karnym Liverpoolu. Od tegp festiwalu Gran Derbi zdażyłyśmy zapomnieć jaka liga angielska jest szybka...

13.48 Zanim zdążyłyśmy się na dobre rozejrzeć i delikatnie zdziwić obecnością Samira Nasriego (och, biedny Wenger musi być już bardzo zdesperowany...) już zrobiło się groźnie - no, średnio groźnie - pod bramką Wojtka Szcześnego. Zdałyśmy sobie właśnie sprawę z tego, ze możemy go dzisiaj czesto oglądać i jakoś bardzo nas to nie zmartwiło.

13.45 Jak jeszcze trochę pooglądamy Stevena Gerrarda w tym pięknym garniturze, to przestaniemy mu życzyć powrotu do zdrowia.

ZACZYNAMY! Fanki Arsenalu wierne po odejściu Fabregasa - meldujcie się! Fanki Liverpoolu, które opłakały już Torresa i zdążyły zakochać się w Andy Carrollu - meldujcie się! Ciachoredaktorki zakochane w Wojtku Szczęsnym - obecne.

W oczekiwaniu na rozpoczęcie meczowych emocji warto zaopatrzyć się w jakąś ciekawą lekturę:

embed

Sytuacja kadrowa Arsenalu nie jest zbyt różowa, i nie chodzi nam tylko o odejście Fabregasa, ale także o kontuzje Wilshere'a i Rosickiego, nieobecność Samira Nasriego, który negocjuje przejście do Manchesteru City czy Songa i Gervinho zawieszonych za niesportowe zachowanie. Jeśli dodamy do tego kłopoty trenera Wengera, przeciwko któremu federacja wytoczyła postępowanie za udzielanie zawodnikom instrukcji z trybun to okaże się, że.... Arsenal może potrzebować tego zwycięstwa bardzo, bardzo mocno, żeby podreperować swoje nadszarpnięte morale.

Z drugiej strony, dlaczego Liverpool miałby cokolwiek odpuszczać? Sezon zaczął wprawdzie od remisu, ale nie ma na glowie pucharów i kłopotów kadrowych, a największym problemem jest chyba nieobecność Stevena Gerrarda, który, korzystając z przywilejów kontuzjowanego robi sobie słodkie zdjęcia z przypadkowo napotkanymi dziećmi :

embed
Więcej o: