Och, Wisło...

...modra rzeko Jakimiż słowami mamy zwracać się do Ciebie, w tę godzinę tak uroczystą? Jakimiż zaklęciami błagać los by był dla Ciebie łaskawy, jakimiż pieśniami zagrzewać do walki Cwetana Genkowa, Czarusia Wilka i Maora Meliksona? Czy powinnyśmy przypiąć Ci wirtualną wstążke do symbolicznego ramienia i wysłać na tem bój mamy nadzieję nieostatni? Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy zedrzeć gardło, paznokcie, włosy z głowy i wszystkie zewnętrzne atrybuty oddanego kibica?

Jak mamy Cię dopingować, jaką strategię przyjąć? Czy napiąć się i natężyć jakby to było ostatnie starcie, czy wręcz przeciwnie, pfff, ale o co chodzi, trzecia runda eliminacji, no proszę was, co to dla naszej Wisełki, napinać to my sie będziemy przed fazą grupową...

Najgorsze, że nie wiemy czy to już ostatni raz, czy zostawić jeszcze jakieś pokłady epickiego dramatyzmy, zamplifikowanych metafor i górnolotnych zbitek słownych na mecz IV rundy, który przeniósłby nas już w przedsionek nieba?

Cchemy wierzyć, że da się pokonać Liteks Łowecz w Krakowie. Że nie wydarzy się targedia, sensacja ani dramat. Że za chwilę znów będziemy musiały się głowić jak jeszcze zajawić pucharowy mecz Wisły. Że będziemy musiały wymyślać, alko-gry, ciachogry i konfrontacje i denerwować się jeszcze mocniej. Że Mateusz Borek będzie krzyczał ekstatycznie, a my szukac będziemy na youtubie indiańskiego tańca radości, żeby wkleić go do artykułu o sukcesie krakowian... Ale dobra, na razie nie zapeszajmy.

Na razie to tylko bitwa o Helmowy Jar , chcemy wierzyć, że pola Pelennoru jeszcze przed nami...

rybka

Zdjęcia Wiślaków z treningu przed meczem>>

PS. Czaruś, Czaruś, Czaruś <3 <3 <3

Więcej o: