Z cyklu: Ciacho Niedoceniane - Łukasz Żygadło

Gdzieś wśród magicznego spojrzenia Winiarskiego i wyważonego uśmiechem Kubiaka, wciśnięty między speszenie Cichego Pita i niewybredne dowcipy Igły, przyćmiony miażdżącym biczfejsem Kurka i ledwie co widoczny zza wypiętrzonego tricepsem Bartmana zachował się ON, Łukasz Żygadło, posiadacz najbardziej niedocenianych czekoladowych ocząt w polskiej siatkówce.

O tym, czy tak naprawdę ktoś, kto jest jedną z czołowych postaci polskiej reprezentacji i podbija świat z włoskim Trentino jest niedoceniany dyskutować można od świtu do nocy. Albo można po prostu zdać się na instynkt ciachoredaktorek, porównać popularność tekstu o zwycięstwie Łukasza w LM i tego, którego jedynym tematem i bohaterem jest uśmiech nr dwa Zbyszka i przyznać rację deklaracji zawartej w tytule, dodając między człony "ciacho" i "niedoceniane" wyraz "baaaaaaardzo".

Jak Bartosz Kurek mówi po angielsku?>>

Co więc jeszcze o Łukaszu powinnyście wiedzieć, a co nie pojawiło się w żadnym z całych trzech artykułów jakie napisałyśmy o nim przez ostatnie trzy lata ? Za dzieciaka marzył o pozostaniu strażakiem, ale teraz, gdyby miał nagle porzucić siatkówkę najpewniej zostałby kaowcem. Nie to, że podniośle zadeklarował to jednym z wywiadów, po prostu tak dedukujemy z jego zainteresowań, gdzie na pierwszym miejscu zdaje się krzyczeć do nas hasło "podróże!!!". Zaraz obok oczywiście są nieodłączne sporty wodne, w składzie surfing i nurkowanie, które zdradzają nam tutaj jedną z największych pasji Żygadły tylko o milmetr wyprzedzając nie mniej uwielbianej przez niego, kuchni afgańskiej, tak, tak, nie ma żadnej literówki, afgańskiej. Nie pytajcie.

Oczywiście posiada też wszystkie nieodłączne cechy polskiego siatkarza, jak nieposkromiona ambicja i żądza wiedzy (ukończył Marketing i Zarządzania na Politechnice w Częstochowie) i wzruszającą potrzebę pomocy potrzebującym ( współpracuje z chorzowską fundacją Iskierka, a srebrny medal z MŚ w Japonii przeznaczył na licytację).

Łukasz Żygadło charytatywnie>>

Za to w kwestii żony udało mu się połączyć dwa dominujące w piłce nożnej nurty "przyjaciółka z dzieciństwa" i "słynna modelka". Wybranką serca Łukasza jest Agnieszka, teraz już, Żygadło, z którą poznał się uwaga! w kościele, gdy nie miał jeszcze dwudziestu lat, a ona nie tylko posiada piękne długie blond włosy, ale i pracuje na wybiegach na całym świecie, z Nowym Jorkiem włącznie. Po godzinach tworzy ze swoim mężem parę jak z obrazka.

No dobra, para jak z obrazka, parą jak z obrazka, ale chyba nikt nie przysięgał przed ołtarzem "zrobię wszystko co w mojej mocy, by zabronić ciachoredaktorkom podziwiać moje zdjęcia". Co też i my zamierzamy w tej chwili zrobić (podziwiać, nie zabraniać), z naciskiem na "boskie czekoladowe oczęta" oraz "siatkarski odpowiednik kości policzkowych Freddiego Ljungberga" .

To jak? Ciacho czy nieciacho?

Marina

P.S. Za inspirację dziękujemy jednej bardzo skromnej Ciachoczytelniczce, która poprosiła o nieujawnianie jej nicku. Dzięki, kochana!

P.P.S. A z tym Miśkiem Kubiakiem to chyba naprawdę się lubią.

P.P.P.S. I kiedyś też coś uszył...

P.P.P.P.S. To już naprawdę ostatnie. Obiecujemy.

Te oczy to naprawdę ma nieziemskie.

embed
Więcej o: