Dzień dobry, ktoś tu jest piękny

I trochę skazany  na nasze niedocenienie.

Ze zdjęcia w zniewalający sposób patrzy na nas oczywiście Jerome d'Ambrosio. Który, niestety, kontynuuje tradycję swoich Virginowo-HRT-owych (zawsze nam się te zespoły zlewały w jedność) poprzedników, i mimo niezaprzeczalnych walorów aparacyjnych (Lucas di Grassi, Bruno Senna, Timo Glock, helą) przepada gdzieś między Buttmiltonami, Sebsonami i WebboTaxami. (Zaraz, Timo Glock ciągle przecież jest w stawce, no widzicie!).

I ani go tu nikt na konferencje prasową nie zaprosi, ani nie pokaże jak spaceruje wściekły do garażu z dymiącego bolidu, ani do padoku nie podwiezie, ani go nawet Wituś w garażu nie odwiedzi .

A przecież on ma taki potencjał! Taki!

Że bez naszej dedykacji muzycznej się nie obejdzie.

 
Więcej o: