Fernando Torres ma nowy balejaż. I uśmiech na twarzy.

A co najciekawsze, Sergio Ramosa nigdzie nie widać w pobliżu.

Nie żeby mógł mieć coś wspólnego z balejażem, ale z tym drugim to już co innego. Bowiem nie od dziś wiadomo, że z uśmiechem na twarzy naszego Nando jest ostatnio jak z jego golami - wszyscy tęsknią, błagają, wyczekują, a on pojawia się zaledwie na moment, by po chwili zniknąć na długie miesiące. Jaki z tego wniosek? Jeśli Fernando Torrres się uśmiecha, wiedz, że coś się dzieje

Co działo się tym razem? Oj działo się, działo i to dużo. Chelsea podróżowała sobie jak gdyby nigdy nic z Kuala Lumpur do Bangkoku na przedsezonowe tournee połączone ze sparingami, gdy wtem... dowodzenie kamerą klubowej telewizji przejął Salomon Kalou. No i zaczęła się zabawa, hi hi hi, ha ha ha, Salomon wciela się w premiera Wielkiej Brytanii, he he he, nierozłączni jak zwykle JT&FL śpią sobie razem jak dwa aniołki cha cha zabawa na sto dwa Drogba wygłasza orędzie do narodu hi hi a to dobre, Jose Bosingwa wygłupia się z okularami przeciwsłonecznymi, chachacha, teraz padłyśmy.

Ale jeżeli cel uświęca środki, to nie będziemy się naigrawać z poczucia humoru chłopców z "The Blues", a nawet same w stanie jesteśmy odstawić tam scenkę rodzajową pod tytułem "Jestem David Cameron" jeśli tylko spowoduje to choć minisekundowe pojawienie się tych cudownych dołeczków w policzkach towarzyszących rozpromienionej bielą zębów Torresa.

Jeśli zaskoczyło nas to niespodziewane okazanie radości z życia na pokładzie samolotu, to wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, gdy po wylądowaniu w Tajlandii usta na powrót nie ściągnęły się w,linijkę, a uśmiech dalej promieniował na wszystkie strony świata.

Nawet jednak on nie jest w stanie odwrócić naszej uwagi od drugiej ważnej rzeczy zawartej w tytule - balejażu. Który to już będzie numer porządkowy? Hmm..chyba coś koło 412. Tym razem mamy coś na wzór karmelowego blondu z jaśniejszymi pasemkami tu i ówdzie. Plus naturalnie brązowe odrosty. Oj Nando, Nando, co my z Tobą mamy?

Masz chłopie szczęście, że masz te swoje dołeczki i jesteśmy zbyt odurzone ich widokiem, by zająknąć się na temat prezentowanej właśnie przez Ciebie fryzury, nazwanej przez nas roboczo "dwuwarstwowy garnek".

P.S. Co nie zmienia faktu, że Torres jest nieprzyzwoicie słodki. I naprawdę cieszymy się widząc go szczęśliwego.

Marina

Więcej o: